Bo chyba nie jest żadną nowością stwierdzenie, że nowa inicjatywa Kwaśniewskiego stanowi poważne zagrożenie dla PO ? Z trzech tenorów ostał się ino jeden, bo Płażyński w PiSie a Olechowski właśnie zaprzyjaźnia się z byłym prezydentem. Jeżeli powstanie centrolewicowa partia Kwaśniewskiego i Olechowskiego to dla PO mogą nadejść czarne dni. Nic nie jest dane na zawsze. Ani popularność, ani sondaże. A Tusk od półtora roku miota się, nie umiejąc stworzyć antypisowskiej alternatywy. Potwierdzi się zasada, że partia centrowa nie jest w stanie zdominować sceny politycznej, może co najwyżej być języczkiem uwagi czyli współkoalicjantem.
Twierdzę, że dzisiejsze problemy Tuska są tak naprawdę pochodną kampanii prezydenckiej. Dzisiejsza, a właściwie wczorajsza rola Tuska i jego partii brała się ze świetnego wyniku osiągniętego przez Tuska w kampanii prezydenckiej. Warto jednak pamiętać o okolicznościach tamtego zwycięstwa.
Zgodnie z analizami i badaniami socjologicznymi, ostateczna batalia o prezydenturę miała się rozegrać między obozem prawicowo postsolidarnościowym a lewicą. Pierwsza tura wyłoniłaby zwycięzcę obozu postsolidarnościowego i lewicowego. Moje przeświadczenie, że Kaczyński wygrałby z Tuskiem a Cimoszewicz z Borowskim jest bliskie pewności. Taka druga tura zakładałaby realną walkę biegunowych elektoratów. Zakładałaby gdyby nie pułkownik Molimbden ups Konstanty Miodowicz. Jakoś media nie przejęły się zbytnio okolicznościami wycofania się Cimoszewicza z kampanii prezydenckiej. Afera z Jarucką spowodawała nie tylko rezygnację kandydata SLD ale miała też i inny równie ważny skutek; zniechęciła wiodące media do lokowania sympatii na lewicy. Pamiętacie to błyskawiczne i całkiem jednoznaczne przeorientowanie mediów i opowiedzenie się po stronie Tuska? To w nim, wobec porażki lewicy, media upatrywały szansy na zatrzymanie PiSu. I to mediom zawdzięcza Tusk przepływ elektoratu i trwające po dziś dzień prosperity sondażowe. W efekcie powstała kuriozalna sutuacja, w której Tusk - liberał, stał się reprezentantem elektoratu lewicowego. Taki stan nie może jednak trwać wiecznie .
Bo Tusk i Platforma, mimo ich wad i ograniczeń, nie są reprezentantem interesów postkomuny i tradycyjnej małomiasteczkowej i wielkomiejskiej lewicy. Ostatnie półtora roku, które mogło być szansą zawalczenia o ten elektorat ( może o ucywilizowanie ?) okazało się zmarnowane ponieważ Tusk tak naprawdę nie rozumie sytuacji w której się znalazł. Jego uporczywa walka z PiSem o laur partii prawicowej była zupełnie bez sensu. Dla ludzi , którzy głosowali na Tuska w wyborach prezydenckich a potem ujawniali swoje preferencje w sondażach głos oddany na Tuska nie był głosem na lepszą od PiSu prawicę. Był tęsknotą za lepszą wersją Kwaśniewskiego. A tego Tusk albo nie umiał albo nie chciał zrozumieć. I teraz przyjdzie mu zbierać owoce swojego zaniechania i braku zdecydowania.
Wracając zaś do przyziemnej i bieżącej polityki. Czy nie ma podobieństw między "kradzieżą" elektoratu półtora roku temu a precyzyjną, niemal chirurgiczną akcją zmierzającą do utrącanie kłopotliwej konkurencji już na samym starcie? Brawo, pułkowniku Miodowicz.
Na marginesie
Przejrzałem swoje wpisy z działu Polityka . Dwa z nich pozwalam sobie w części przypomnieć.
O Kwaśniewskim 28 marzec 2006
"Problem w tym , że ucieczka do góry to był pomysł na uniknięcie odpowiedzialności karnej i oceny moralnej. Zajęcie prestiżowego stanowiska zamyka usta argumentami o polskiej racji stanu, mściwości PiSu itp. Ponieważ ten scenariusz z tygodnia na tydzień traci szansę powodzenia najlepszym sposobem uniknięcia odpowiedzialności jest ucieczka w immunitet parlamentarny. Za chwilę usłyszymy, że Kwaśniewski wraca na krajową scenę by zjednoczyć lewicę. I nawet może mu się to uda. Chyba, że prokuratorzy i Komisje Śledcze będą szybsi niż termin następnych wyborów parlamentarnych."
O Platformie 27 pażdziernik 2005
"Zapomnieć trzeba o rozpychaniu się na prawej stronie sceny politycznej i licytowaniu się na prawicowość z Kaczyńskimi . To droga do nikąd. Kaczyńscy są bardziej wiarygodni czego dowiodły wybory parlamentarne i prezydenckie. Szansa taka została zresztą bezpowrotnie zmarnowana w momencie odejścia z Platformy Macieja Płażyńskiego. Teraz jedyną możliwością jest zagospodarowywanie centralnej i lewej części sceny politycznej."



Komentarze
Pokaż komentarze (3)