Powrót Kwaśniewskiego do polityki ma swoje konsekwencje dla Pomorza. Otóż zastanawiam się co mają wspólnego gdańszczanie , Kaszubi z lewicowymi piruetami Platformy. Oczywiście nie można zapominać że twardy elektorat Platformy na Pomorzu to budowana od prawie 10 lat nomenklatura. Politycy, działacze samorządowi i gospodarczy, którzy swój los i interesy na trwale związali z Tuskiem w skali makro i Adamowiczem w wymiarze lokalnym. Oni w imię własnego interesu zawsze będą głosowali na PO. Co innego ludzie, którzy nie są związani bezpośrednio z PO. Zwłaszcza ci, którzy mają poglądy konserwatywne , prawicowe. Warto pamiętać o specyfice Pomorza. Fakt, że stąd wywodzili się i Tusk i Płażyński spowodował że całe środowiska w naturalny sposób lokowały się w ramach Platformy. Z punktu widzenia działaczy politycznych i samorządowych, wyborców z Pomorza Kaczyńscy byli gdzieś daleko. To wchłonięcie żywiołów prawicowych, post awuesowskich i konserwatywnych spowodowało praktyczną hegemonię PO w regionie.
Śmiech ogarnia gdy słyszy się zarzuty o zawłaszczaniu gospodarki i instytucji przez partie koalicji rządowej. W przypadku ewentualnego (na co sie nie zanosi) zwycięstwa PO w następnych wyborach tak na dobrą sprawę większość struktur pozostałaby bez zmian. Tyle tylko, że wycięłoby się parunastu prawicowych oszołomów. Ale ich nie ma co żałować bo przecież tylko PO zna się na gospodarce i ma kompetentnych ludzi. Nie mam racji? Prawda jest taka, że wszędzie, łącznie z Urzędem Wojewódzkim, bez przeszkód urzędują ludzie PO. Nawet wydawałoby się tak czułe i wartościowe dla PiSu frukty jak media publiczne znajdują się pod dużym wpływem PO. Zarządy Radia Gdańsk, TVP Gdańsk, Rady programowe, rady nadzorcze to w istocie kompromis pomiędzy najważniejszymi ugrupowaniami politycznymi w regionie. Ale o tym się nie mówi. Lepiej urządzać konferencje i oskarżać Kaczorów o totalitaryzm i łamanie demokracji. O skali tego kompromisu mówi fakt , że przewodniczącym Rady Programowej gdańskiej TVP jest do dziś człowiek, którego w momencie powoływania nawet Tusk nie chciał uznać jako przedstawiciela powstającej właśnie PO i twierdził, że reprezentuje on (nieistniejącą już) Unię Wolności.
Obecna sytuacja PO na Pomorzu jest niejednoznaczna. Z jednej strony jest potęgą skupiającą większość zaangażowanych działaczy samorządowych. Wywiera przemożny wpływ na poglądy prezentowane w mediach. Głosem PO przemawiają dziennikarze, działacze gospodarczy i społecznicy. Platformerskie polemiki wobec programu PiSu z lubością są powtarzane w środowiskach uniwersyteckich. Z całą pewnością prawnicy, notariusze, lekarze kochają PO bo widzą w niej szansę na utrzymanie status quo.
Z drugiej zaś strony najliczniejsze nawet zastępy drżących przed lustracją akademików, broniących swoich korporacyjnych przywilejów prawników i strajkujących lekarzy na zasadzie „nie pozwalacie brać nam łapówek to kasa na stół" nie zadecydują o skali wyborczego poparcia w następnych wyborach.
Labilność poglądów jest największą słabością PO. Partia, która wymyśla hasło IV RP (Paweł Śpiewak) i w ciągu niewielu miesięcy staje się tej IV RP najbardziej zaciekłym wrogiem musi liczyć się z kłopotami. Jednak nawet największa ideowa ekwilibrystyka to nic w stosunku do tego co może zdarzyć się za powiedzmy rok. Ciekawe jak zachowają się działacze, dzisiejszości sympatycy Platformy gdy okaże się, że na ich grzbietach i przy poparciu ich i Tuska , Kwaśniewski staje do wyścigu o zwycięstwo w wyborach parlamentarnych jako główna siła opozycyjna. Myślę, że takiego obrotu rzeczy platformerski elektorat może najzwyczajniej nie wytrzymać.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)