Gdańszczanin Gdańszczanin
75
BLOG

Tusk, Kwaśniewski, Gdańsk i co z tego wynika

Gdańszczanin Gdańszczanin Polityka Obserwuj notkę 14
Wielkie zawirowania polityczne, zmagania kolosów mają swoje konsekwencje w terenie. Walczący o immunitet parlamentarny Kwaśniewski nieoczekiwanie zmienił układ sił. Do tej pory to Tusk mógł wykorzystywać SLD jako zakładnika w przygotowywanym starciu z PiS. Słupki poparcia, trauma po aferach nie kwalifikowały SLD jako lidera antypisowskiego frontu. Jednak powrót Kwaśniewskiego do polityki zmienił wszystko. Wbrew faktom lewicowi i centrowi wyborcy kochają Kwaśniewskiego. Nie ma takiego bagażnika do którego by były prezydent nie wszedł i nie ma takiej drabiny z której by nie zszedł, a i tak pozostaje bożyszczem lewicy i wykształciuchów. Tym bardziej że po dwóch latach niechętne PiSowi środowiska mogą uznać PO za nie dość skutecznego obrońcę III RP. Jeżeli tak się stanie to dojdzie do lawinowego przepływu elektoratu do promowanego przez Kwaśniewskiego LIDU a osłabiona Platforma straci koszulkę lidera. Tym samym skończy się sen Tuska o PO jako partii rozgrywającej. Po przegranej walce o laur partii prawicowej za wirażem czai się następna porażka; klęska PO jako największej partii mogącej konkurować o zwycięstwo w następnych wyborach parlamentarnych. Oczywiście nie obejdzie się bez walki. Zagrożenie ze strony Kwaśniewskiego, faktyczna rejterada Olechowskiego z PO wymusza kontrakcję. Odstawia się do magazynu Rokitę, wystawia Komorowskiego licząc, że wdzięk tegoż sparaliżuje prezia. Tuskowi trudno będzie przyjąć do wiadomości, że przed sromotną klęską w następnych wyborczych może go uchronić jedynie Kaczyński ujawniając przestępstwa liderów lewicy. Konsekwencja taktycznego przesunięcia się Platformy na lewo jest odpuszczenie konserwatywnego elektoratu. Wycofywanie Rokity z pierwszej linii to ważny sygnał polityczny. Ciekawy czy będzie odczytany przez strategów PiSu.

Powrót Kwaśniewskiego do polityki ma swoje konsekwencje dla Pomorza. Otóż zastanawiam się co mają wspólnego gdańszczanie , Kaszubi z lewicowymi piruetami Platformy. Oczywiście nie można zapominać że twardy elektorat Platformy na Pomorzu to budowana od prawie 10 lat nomenklatura. Politycy, działacze samorządowi i gospodarczy, którzy swój los i interesy na trwale związali z Tuskiem w skali makro i Adamowiczem w wymiarze lokalnym. Oni w imię własnego interesu zawsze będą głosowali na PO. Co innego ludzie, którzy nie są związani bezpośrednio z PO. Zwłaszcza ci, którzy mają poglądy konserwatywne , prawicowe. Warto pamiętać o specyfice Pomorza. Fakt, że stąd wywodzili się i Tusk i Płażyński spowodował że całe środowiska w naturalny sposób lokowały się w ramach Platformy. Z punktu widzenia działaczy politycznych i samorządowych, wyborców z Pomorza Kaczyńscy byli gdzieś daleko. To wchłonięcie żywiołów prawicowych, post awuesowskich i konserwatywnych spowodowało praktyczną hegemonię PO w regionie.

Śmiech ogarnia gdy słyszy się zarzuty o zawłaszczaniu gospodarki i instytucji przez partie koalicji rządowej. W przypadku ewentualnego (na co sie nie zanosi) zwycięstwa PO w następnych wyborach tak na dobrą sprawę większość struktur pozostałaby bez zmian. Tyle tylko, że wycięłoby się parunastu prawicowych oszołomów. Ale ich nie ma co żałować bo przecież tylko PO zna się na gospodarce i ma kompetentnych ludzi. Nie mam racji? Prawda jest taka, że wszędzie, łącznie z Urzędem Wojewódzkim, bez przeszkód urzędują ludzie PO. Nawet wydawałoby się tak czułe i wartościowe dla PiSu frukty jak media publiczne znajdują się pod dużym wpływem PO. Zarządy Radia Gdańsk, TVP Gdańsk, Rady programowe, rady nadzorcze to w istocie kompromis pomiędzy najważniejszymi ugrupowaniami politycznymi w regionie. Ale o tym się nie mówi. Lepiej urządzać konferencje i oskarżać Kaczorów o totalitaryzm i łamanie demokracji. O skali tego kompromisu mówi fakt , że przewodniczącym Rady Programowej gdańskiej TVP jest do dziś człowiek, którego w momencie powoływania nawet Tusk nie chciał uznać jako przedstawiciela powstającej właśnie PO i twierdził, że reprezentuje on (nieistniejącą już) Unię Wolności.

Obecna sytuacja PO na Pomorzu jest niejednoznaczna. Z jednej strony jest potęgą skupiającą większość zaangażowanych działaczy samorządowych. Wywiera przemożny wpływ na poglądy prezentowane w mediach. Głosem PO przemawiają dziennikarze, działacze gospodarczy i społecznicy. Platformerskie polemiki wobec programu PiSu z lubością są powtarzane w środowiskach uniwersyteckich. Z całą pewnością prawnicy, notariusze, lekarze kochają PO bo widzą w niej szansę na utrzymanie status quo.

Z drugiej zaś strony najliczniejsze nawet zastępy drżących przed lustracją akademików, broniących swoich korporacyjnych przywilejów prawników i strajkujących lekarzy na zasadzie „nie pozwalacie brać nam łapówek to kasa na stół" nie zadecydują o skali wyborczego poparcia w następnych wyborach.

Labilność poglądów jest największą słabością PO. Partia, która wymyśla hasło IV RP (Paweł Śpiewak) i w ciągu niewielu miesięcy staje się tej IV RP najbardziej zaciekłym wrogiem musi liczyć się z kłopotami. Jednak nawet największa ideowa ekwilibrystyka to nic w stosunku do tego co może zdarzyć się za powiedzmy rok. Ciekawe jak zachowają się działacze, dzisiejszości sympatycy Platformy gdy okaże się, że na ich grzbietach i przy poparciu ich i Tuska , Kwaśniewski staje do wyścigu o zwycięstwo w wyborach parlamentarnych jako główna siła opozycyjna. Myślę, że takiego obrotu rzeczy platformerski elektorat może najzwyczajniej nie wytrzymać.

hits

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka