Problem pierwszy to ignorowanie poglądów Polaków. Klasycznym przykładem jest zamiar powołania profesora Ćwiąkalskiego na stanowiska Ministra Sprawiedliwości. Tusk może to oczywiście przeforsować ale opinia publiczna, odwrotnie niż przyszły minister, popiera utrzymanie zaostrzonego kursu wobec przestępców i chuliganów. Forsowanie kontr pisowskich nazwisk i pomysłów politycznych może skończyć się kompromitacją bo wyborcy PO w dużej części kontestowali formą a nie kierunek zmian.
Pomysłem PO na rząd jest szukanie ludzi w środowiskach związanych z liberałami, premierem Mazowieckim czy Leszkiem Balcerowiczem. Szukanie fachowców i sojuszników w tych akurat środowiskach razi wręcz anachronizmem. PiS przegrywając wybory trafnie zdiagnozował nurtujące Polskę choroby. Jeżeli Polacy zauważą powrót do Rywinlandu PO może skończyć jak SLD.
Kolejny kłopot to spadek poparcia typowy dla każdej władzy . Okazuje się , że rządzić tak jak się to obiecywało w kampanii wyborczej po prostu się nie da. W polityce nie ma miejsca na miłość ani tym bardziej na cuda. Nie trzeba być szczególnie przenikliwym, żeby zakładać że najbliższe miesiące będą okresem odwrotu od przedwyborczych obietnic. Zaprzyjaźnione media ( a wszystkie już są zaprzyjaźnione) już teraz mówią, że jak rządzący zrealizują 1/3 z tego co obiecywali to i tak będzie dobrze.
Jednak prawdziwym dramatem dla PO będzie nawrót korupcji. PiS oczywiście popełnił błąd czyniąc korupcję tematem przewodnim kampanii wyborczej ale jednocześnie uwrażliwił wyborców na ten problem. Oczywiście Tusk w przekazie medialnym jest przeciwko korupcji. Jednak cała historia KLD to pasmo podejrzanych interesów , sprzedawanych ustaw, ustawianych przetargów i prywatyzacji. Zastanawia, na ile politycy PO są odporni na pokusę korupcji. Ile Sawickich jest w 209 osobowym klubie PO. Ciekawe też ilu Buchaczy jest w dopełniającym rządową większość PSLu. Jeżeli jest choćby tylko kilku to czarno widzę przyszłość tego rządu.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)