Uwaga. niestety w tym tekście zacytowałem wyssaną z palca historię. Okazuje się np , że w dokumentach związanych z Komisją Mazura występujacy tam Lis, ma związek z Lublinem. Jeżeli Tomasz Lis czuje się urażony to przepraszam. Cytujac TL nawet"prawicowy menel" , "pijany żul." potrafi przyznać się do błędu. Za zamieszanie przepraszam, chociaż ksywka Lisienko chyba do niego przylgnie.
Internet to nieprzebrane zasoby informacji. Informacja wiarygodna miesza się z potwarzą, manipulacją czy wręcz z prowokacją. Często nie sposób ocenić prawdziwość podawanych faktów. Tak jest ze sprawą Tomasza LIsa. Lis , to człowiek nie z mojej bajki. To gęgacz, który aparycją, wyuczoną modulacją głosu i tłumaczeniem świata maluczkim zjednał sobie serca gospodyń domowych, lemingów, słoików i diabli wiedzą kogo jeszcze. Każdy, kto pobieżnie chodzby interesuje się sprawami publicznymi musiał spotkać się z poglądami Tomasz Lisa dotyczącymi lustracji, czy likwidacji WSI . Kultowy stał się fragment filmu Nocna zmiana, gdy roztrzęsiony Tomasz LIs, gryząc paznokcie pyta Wałęsę:" CO z nami będzie Panie Prezydencie?"
To tak tytułem wstępu. Co zaś do meritm, to natrafiłem w necie na 2 interesujące publikacje wzwiązane z wyżej wymienionym Tomaszem L. Pierwsza to blog yarrok.blogspot.com. W blogu tym bloger stwierdza ni mniej ni więcej tylko to że Tomasz lis do potomek nijakiego Lisienki walczącecho w czasie wojny polsko bolszewickiej 1920 roku w czerwonoarmijnym zwiadzie. Informacje te, muszę to obiektywnie stwierdzić leją miód na moje umieszczone po prawej stronie serce. Niestety, nie zawierają, żadnych danych , które mogą te szokujące informacje potwierdzić. Jedyną formą zweryfikowania wydaje sie sprawdzenie grobów na zielongórskich cmentarzach i kwerenda w archiwach miejskich. Drugi materiał, już zdecydowanie lepiej udokumentowany to tekst Matki Kurki na temat działalności ojca Tomasza Lisa. Otóż z tekstu wynika, że Stefan Lis mógł uczestniczyć w akcji Elekcja. Pod takim kryptonimem Czesław Kiszczak prowadził akcję inwigilowania i zastraszania strony społecznej przed wyborami 4 czerwca 1989 roku. Wypada powtórzyć pytania Matki Kurki: czy przedstawiany przez Tomasza Lisa jako "najuczciwszy z Polaków" Stefan Lis uczestniczył w akcji Elekcja? Jaka byłą jego rola? Czy uczestniczył w inwigilacji działaczy Solidarności, księży, inteligencji katolickiej?
Na koniec refleksja związana z książką Doroty Kani, Targalskiego Rresortowe dzieci. Chcę poznać historię , powiązania rodzinne, uwarunkowania ludzi mediów. Uważam, że mam do tego prawo. Nikt nie osadza człowieka z czyny ojxów ale mamy prawo wiedzieć skąd pochodzą i co niosą nam w wianie Celnie ujął to Targalski i niech będzie to puentą
W dniu16 kwietnia 1989 roku, do wszystkich oddziałów Wojewódzkich Urzędów Spraw Wewnętrznych (WUSW), generał Czesława Kiszczak wysłał rozkaz, aby natychmiast rozpocząć akcję pod kryptonimem „Elekcja”. Plan zawierał wytyczne ogólne, takie jak zapewnienie spokoju przed i w czasie wyborów 4 czerwca, ale przede wszystkim odnosił się do podjęcia wszelkich kroków umożliwiających zwycięstwo kandydatów PZPR w „częściowo wolnych wyborach”. Szczegółowe zalecenia były dość charakterystyczne i dla Czesława Kiszczaka i całej szeroko pojętej bezpieki. Funkcjonariusze mieli się zająć środowiskiem opozycji oraz duchownymi. W tym celu ludzie Kiszczaka byli zobowiązani przeprowadzić szereg inwigilacji działaczy Solidarności, księży katolickich oraz, co było swego rodzaju nowością, żołnierzy ówczesnego LWP. Rozkaz generała Kiszczaka siłą rzeczy dotarł do WUSW w Zielonej Górze, a głównym nadzorującym i koordynującym akcję „Elekcja” w tym regionie, był dobrze znany Stefanowi Lisowi, zastępca szefa WUSW, płk Ryszard Warzecha. Doprac operacyjnych oddelegowano około 300 funkcjonariuszy, którzy zajęli się zbieraniem kompromitujących materiałów i organizowaniem prowokacji wobec przewodniczących i aktywnych działaczy Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność”. Gruntowną obserwacją objęto między innymi: Andrzeja Stróżyka, Jerzego Podbielskigo, Bogusława Malickiego i Stanisława Szymkowiaka z Zielonej Góry, ponad to Michała Przydrożnego z Nietkowa, Andrzeja Perlaka z Bytomia i Edwarda Krzyckiego z Krosna Odrzańskiego. Tym samym procedurom poddano ośrodki kulturotwórcze, gdzie podwładni płk Ryszarda Warzechy doliczyli się czterech organizacji NSZZ Solidarność. WUSW w Zielonej Górze nie odpuścił rolnikom indywidualnym i ścisłej inwigilacji poddał Edwarda i Kazimierza Lipców oraz Kazimierza Hukiewicza z Rusinowa.
Największe problemy z zielonogórską bezpieką miał Klub Inteligencji Katolickiej, którego członkowie w dniach 10 i 13 kwietnia 1989 roku spotykali się w parafialnej sali przy ul. Aliny, dobrze znanej Wandzie i Stefanowi Lisowi (rodzice Tomasza Lisa). Działania zielonogórskiej bezpieki były tak intensywne i bezceremonialne, że członkowie KIK w odpowiedzi natychmiast zaczęli tworzyć Komitety Obywatelskie „Solidarność”. 12 kwietnia 1989 r. Edward Lipiec utworzył Komitet Obywatelski „Solidarność” Ziemi Żarskiej i Komitet Obywatelski w Szprotawie, Bożena Sieciechowicz Komitet Obywatelski „Solidarność” w Świebodzinie. 14 kwietnia Zygmunt Grabarczyk założył Komitet Obywatelski „Solidarność” w Nowej Soli, 16 kwietnia 1989 r. Piotr Palcat Komitet Obywatelski „Solidarność” w Lubsku. 20 kwietnia Edward Krzycki utworzył Komitet Obywatelski w Krośnie Odrzańskim, Andrzej Perlak w Bytomiu Odrzańskim. 21 kwietnia Stanisław Uriadko i Maciej Jankowski zorganizowali Obywatelski Komitet „Solidarność w Kożuchowie. 20 kwietnia 1989 r. nie udało się założyć Komitetu Obywatelskiego w Wolsztynie, większość działaczy, nie bez udziału bezpieki, uznała, że chce prowadzić działalność tylko związkową. Wszyscy członkowie KIK byli nadal obserwowani, a ich działalność raportowana. Taki sam los spotkał księży katolickich, byli wśród nich: ks. Edward Wenzlandt z Żar, ks. Benedykt Pacyga, ks. Sylwester Zawadzki ze Świebodzina, kapucyn ojciec Ryszard Śleboda z Nowej Soli, ks. Jan Poźniak z Lubska, ks. Edward Koper z Sulechowa oraz księża zielonogórscy ks. Konrad Hermann i ks. Jerzy Nowaczyk. Wymienieni księża udzielali pomocy i wsparcia działaczom strony solidarnościowej i ta postawa stała się przyczyną represji ze strony zielonogórskiej bezpieki.
Prócz wyżej wymienionych działań operacyjnych, jednym z priorytetowych zadań zielonogórskiej bezpieki było blokowanie dostępu kandydatom Komitetu Obywatelskiego do jednostek wojskowych, m.in. w: Krośnie Odrzańskim i Gubinie, obie jednostki są doskonale znane Stefanowi Lisowi. Zastępca szefa WUSW płk. Ryszard Warzecha, znany Stefanowi Lisowi, w ten sposób chwalił się swoimi dokonaniami: „kontrwywiad wojskowy działa bardzo precyzyjnie i uderza bardzo precyzyjnie”. Przykładem na skuteczność i precyzyjność miały być prowokacje stosowane w wojsku, polegające na zbieraniu składek wśród żołnierzy na rzecz Komitetu Obywatelskiego. W ten prosty, operacyjny, sposób Czesław Kiszczak i dobrze znany Stefanowi Lisowi, płk Ryszard Warzecha, mieli pełne rozpoznanie poglądów politycznych żołnierzy. Wszystkie te wydarzenia są szeroko udokumentowane, a dokumenty ogólnie dostępne w Archiwum Państwowym w Zielonej Górze. Pytanie, które postawiłem w tytule artykułu, zapewne jest interesujące, nie tylko dla mnie. Pan Tomasz Lis twierdzi, że jego ojciec zasłużył się dla Polski w sposób wyjątkowy, szołmen Lis swego czasu stwierdził: „Mój ojciec był najsprawiedliwszym z ludzi i najuczciwszym z Polaków”. A ja kolejny raz pytam, pana szołmena Lisa, jaki stopień i pseudonim operacyjny miał Stefan Lis? Do tego nieustającego pytania dodaję pytania szczegółowe. Jak była rola Stefana Lisa w akcji zorganizowanej przez Czesława Kiszczaka, pod kryptonimem „Elekcja”? Czy Stefan Lis brał udział w inwigilacji działaczy Solidarności, księży i inteligencji katolickiej? Czy Stefan Lis brał udział w prowokacjach prowadzonych na terenie jednostek LWP?


Komentarze
Pokaż komentarze (24)