29 obserwujących
75 notek
223k odsłony
  2229   0

Czyżby mutacja wojny hybrydowej?

                                                        Ślepota polityków

       Trudno byłoby określić quantum umiejętności jakie powinien posiadać polityk dużego formatu, nazywany zwyczajowo mężem stanu, ale bez wątpienia musi on umieć patrzeć ponad głowami obywateli swojego kraju – w przyszłość. I dotyczy to zarówno wizji pozytywnych, które chciałby realizować dla dobra wspólnego, jak również skali potencjalnych zagrożeń, wobec których trzeba będzie odpowiednio wcześniej podnieść rzuconą przez okoliczności rękawicę. Patrząc na to co wyczyniają czołowi politycy Unii Europejskiej w związku z „wędrówką ludów” z południa na północ, z Afryki i Azji do Europy, zdumiewa ich niefrasobliwość i kompletny brak profetycznej wyobraźni. Nie widzą, że nasz kontynent znalazł się na zakręcie, że ruszył proces, w którego uruchomieniu sami zresztą wzięli udział, a który dla Europy może być śmiertelnym zagrożeniem. Europy, dzisiaj wobec ekspansywnego islamu mentalnie bezbronnej. Przez dziesięciolecia podcinano jej korzenie i tożsamość, a przy użyciu tzw. poprawności politycznej doprowadzono do zapaści semantycznej, gdzie takie słowa jak honor, patriota i wiele innych, zostało oderwanych od swoich znaczeń. Powtórzę: jesteśmy mentalnie rozbrojeni, nasi przywódcy cierpią na ślepotę, a niebezpieczeństwo jest ante portas. I jak na ironię – sami otwieramy bramy.

                                         Kanclerz Niemiec – do sztambucha

       Pani Angela Merkel, która od dłuższego już czasu gra pierwsze skrzypce w europejskiej orkiestrze, również w sprawie uchodźców i imigrantów najczęściej zabierała głos. Pozwalała sobie na mentorski ton strofowania maluczkich i przypominania im, że potrzebującym i zagrożonym trzeba pomagać, a solidarność europejska zobowiązuje. Zgadzając się panią kanclerz – nieprzypadkowo jako motto do tego tekstu przytoczyłem frazę z pięknego wiersza Jacka Kleyffa - pozwolę sobie przypomnieć, że wyciąganie pomocnej dłoni do ludzi śmiertelnie zagrożonych z powodów narodowościowych czy religijnych to niemal polska specjalność i pouczanie nas w tej sprawie przez przywódczynie Niemiec jest co najmniej niestosowne.

 

  Tekst ten ukaże się w najbliższym numerze "Obywatelskiej".

 

  

 

 

 

 

 

 

 

 

Lubię to! Skomentuj11 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale