"Franek, ten który pod Sejmem sklął »reporterkę« z »W Tyle Wizji«, siedzi właśnie skuty w radiowozie, podczas gdy policja bez nakazu przeszukuje mu dom i bar, który prowadzi. Rekwirowanie są telefony, kamery, dyski. To się dzieje w Łodzi, teraz".
Jak mówi Onetowi lider Obywateli RP, Paweł Kasprzak, cała ta sytuacja służy tylko jednemu. - To oczywiste, że chcą nas wykończyć, Franka wybrali na "dobry początek", bo to nie jest łatwy charakter - mówi. - Sytuacja spod Sejmu absolutnie się nie broni, Franek zachował się skrajnie nagannie, ale ewidentnie został do tego sprowokowany - mówi nam Kasprzak. - Podeptano mu wszelkie wartości, w które wierzył. Ale pozbawianie go komputerów, dysków, nagrań... To jest niedopuszczalne, nie mieści się w racjonalnych kategoriach - dodaje. Lider Obywateli RP podkreśla, że w całej tej sytuacji nie ma miejsca na mówienie o "zbiegu okoliczności". - Było dla nas jasne, że się do nas dobiorą. Nie będą nas zamykać za politykę, to by źle wyglądało, ale znajdą albo takie prawo prasowe, albo jakieś wyimaginowane przestępstwa, wymyślone machloje... Turcja się kłania w całej krasie. Tam dziennikarze już siedzią, u nas będą siedzieć niedługo. Zaczną od aktywistów, a Franek, ze względu na jego charakter, okazał się najsłabszym ogniwem - kwituje lider Obywateli RP. Dodajmy, że - co istotne - postępowanie w tej sprawie ma być niejawne, więc kwestii przymusowego doprowadzenia na przesłuchanie, bez wcześniejszego wezwania, nie mogą skomentować obrońcy Franciszka.
Jak ustaliliśmy w stołecznej Prokuraturze Okręgowej, śledztwo wszczęto z urzędu, po zawiadomieniu złożonym przez prezesa TVP Jacka Kurskiego. Nikt ze śledczych nie próbował wcześniej wzywać Franciszka J. na przesłuchanie, bo - jak wyjaśnił nam rzecznik prokuratury - nie było na to czasu. J. ma zostać z Łodzi przymusowo dowieziony na przesłuchanie do Warszawy, choć zagrożenie karą w jego przypadku wynosi zaledwie trzy lata. - Mamy prawo stanu wyjątkowego, różne rzeczy będą się zdarzały - mówi były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia Jerzy Stępień. - Jest dla mnie ewidentne, że tutaj doszło do nadużycia władzy prokuratorskiej. Bo jeśli ktoś słownie znieważył dziennikarkę i cała sytuacja jest nagrana, a wiemy, że jest, to czemu ma służyć to przyspieszone zatrzymanie? Przecież groźba matactwa znika? To wszystko, te nadmierne środki przymusu służyć mają, moim zdaniem, jednemu. Podsycaniu kryzysu - mówi sędzia Stępień. Jak wyjaśnia, w jego ocenie prokuratura działa celowo, by "podgrzać" atmosferę. - To straszne, co powiem, ale mam wrażenie, jakby ktoś dążył do wojny domowej - mówi sędzia Stępień. - Bardzo wiele na to wskazuje. Choćby, rozdawane koszulki z napisem: "śmierć wrogom ojczyzny" czy dostarczaniem Wojskom Obrony Terytorialnej broni maszynowej. To jest świadome dążenie do eskalacji konfliktu, kiedy "zwykły Polak" ma dostać "kałacha", by sam dochodził "dziejowej sprawiedliwości" - mówi były prezes TK.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)