Adam Bielan zasugerował, że powinniśmy pomóc Cameronowi w przekonaniu Brytyjczyków do pozostania w Unii, bo inaczej Polacy na Wyspach stracą ochronę prawną, a tak to tylko nowo przybyli nasi rodacy.
Obawiam się jednak, że Anglicy chcą byśmy „zapłacili za Inflanty”.
Bo co byśmy nie zrobili, to i tak sprawa rozegra się poza nami, ponieważ przy Brexicie będą decydować dwa inne imponderabilia.
Pierwsze to olbrzymie straty, jakie w wyniku wyjścia WB z Unii poniesie podstawa tamtejszej gospodarki, czyli City. Już przebąkuje się o stworzeniu konkurencyjnego centrum finansowego na kontynencie.
Druga to niechybne wyjście Szkocji ze składu Zjednoczonego Królestwa w przypadku Brexitu.
Nie jest wykluczone że zwolennicy szkockiej secesji nie wezmą po prostu udziału w referendum brytyjskim , przypieczętowując tym samym jego wynik, by zaraz potem powtórzyć swoją własną próbę, tym razem z sukcesem, wyjścia z WB.
Z tych dwóch powodów referendum brytyjskie nie odbędzie się lub jego negatywny wynik będzie musiał być zlekceważony przez rządzących np. przez głosowanie do skutku, co w przypadku sąsiedniej Irlandii zakończyło się pełnym sukcesem.
Tak więc, nie zgadzajmy się na żadne ustępstwa w kwestii statusu nawet części naszych rodaków na Wyspach, bo jak to zrobimy, to zawsze będą oni tam żyli z piętnem ludzi gorszego sortu.


Komentarze
Pokaż komentarze (89)