Jakub Gajda
Zachodnie naciski na Islamską Republikę Iranu zmierzają ku apogeum, a wojenna retoryka Stanów Zjednoczonych i Izraela, której źródło tkwi w irańskim programie atomowym, osiąga formy najostrzejsze z możliwych. Czas zaatakować Iran – bez ogródek zatytułował jeden ze swych artykułów dwumiesięcznik Foreign Affairs.Równolegle władze Izraela przestrzegły poprzez światowe media, że Iran niebawem wejdzie w tzw. „strefę odporności”, a następnie rozpocznie budowę bomby atomowej.
Tymczasem irańskie władze z żelazną konsekwencją powtarzają, że Iran jako sygnatariusz układu o nieproliferacji broni jądrowej oraz członek Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej ma prawo do pozyskania i rozwijania technologii nuklearnej dla celów pokojowych.Wciąż można mieć nadzieję na rozwiązanie dyplomatyczne, bo każda ze stron ma świadomość, że kroki militarne mogą nieść za sobą niewyobrażalne skutki. Mimo to, obustronne ruchy sił militarnych w regionie zdają się przypominać rozmieszczanie pionków na planszy przed rozpoczęciem gry.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)