Jakub Bizoń
Trwająca od kilku miesięcy korekta na rynku metali szlachetnych dla wielu jest frapująca.Gdy zawiodły rynkowe próby wytłumaczenia takiego stanu rzeczy, wielu dostrzegło aspekty gospodarcze i geopolityczne niskich cen złota. Wyłonił się także inny powód tej sytuacji.
Gospodarka amerykańska opiera się głównie na konsumpcjonizmie. To właśnie w nim Waszyngton upatruje szans, ale dostrzega też zagrożenia. Stąd też obecnie tak diametralnie różni się sposób radzenia sobie z kryzysem w krajach UE i USA. Polityka zaciskania pasa i oszczędności, jaką stosują kraje unijne jest w Ameryce całkowicie nie do przyjęcia. Zresztą takie podejście w Stanach Zjednoczonych nie jest potrzebne, gdyż kraj ten może sobie nadal pozwolić na swobodny dodruk dolarów w celu stymulowania gospodarki. Natomiast swego czasu pojawiające się „podpowiedzi” amerykańskich ekonomistów, aby i kraje UE poluzowały swą politykę monetarną a Europejski Bank Centralny dodrukował bilion euro – zdają się co najmniej dziwne. Wydaje się, że albo ktoś nie wiedział co mówi albo starał się zaszkodzić walucie euro, co oczywiście jest prawdopodobne, zważywszy na ciągłą walkę pomiędzy tymi walutami, trwającą na rynkach spekulacyjnych.
Więcej: http://www.geopolityka.org/komentarze/1462-geopolityczne-skutki-wojny-o-przyszlosc-zlota


Komentarze
Pokaż komentarze