Melkulangara Bhadrakumar
Po długim oczekiwaniu, pod koniec zeszłego miesiąca w Islamabadzie wznowiono poważne rozmowy, których celem miało być przełamanie impasu w relacjach między Stanami Zjednoczonymi a Pakistanem. Ich wynik pod względem strategicznym był niejednoznaczny.
Przede wszystkim, USA i NATO dążą teraz do ponownego otwarcia dróg tranzytowych przebiegających przez Pakistan, by obecnie wspierać wojska stacjonujące w Afganistanie oraz aby usprawnić wycofanie dziesiątek tysięcy sztuk broni i materiałów w ramach postanowień podjętych na rok 2014. Oczywiście nie chodzi o to, aby Obama spierał się o przeprosiny i utrudniał negocjacje z Pakistanem. Chyba, że taki jest jego plan gry. Jak mówi amerykański rzecznik Departamentu Stanu: „To jest początek odnawiania rozmów. Będziemy musieli przedyskutować wiele spraw i zajmie nam to trochę czasu”. Tych „spraw” jest cztery: I) żądanie Pakistanu, by Stany Zjednoczone zaprzestały ataków dronów oraz przeprosiły za nalot w listopadzie zeszłego roku; II) udrożnienie ciągów tranzytowych przez Pakistan; III) finansowanie wojsk; oraz IV) proces pokojowy z Talibami.


Komentarze
Pokaż komentarze