Aleksandr Manachinsky
Zachód już dawno zdał sobie sprawę ze znaczenia afrykańskich zasobów ropy naftowej i gazu ziemnego w warunkach deficytu węglowodorów na planecie. Zareagował zwiększeniem uwagi skierowanej na Afrykę i wzmocnieniem obecności wojskowej w regionie, który nabrał zupełnie nowego znaczenia geopolitycznego.
Stopień uzależnienia przemysłu, a nawet potęgi obronnej Stanów Zjednoczonych od importu surowców nieenergetycznych z Afryki jest krytyczny (import tego typu surowców wynosi od 60 do 100% całego amerykańskiego importu).
• Ze względu na chrom zależność USA od importu osiąga 100% (98% surowca jest dostarczana z dwóch krajów – z Republiki Południowej Afryki i Zimbabwe).
• Przemysł wojskowy i energetyka USA w ponad 50% jest uzależniony od importu afrykańskiego kobaltu – metalu, który wykorzystuje się do produkcji odpornych na ciepło i wysokowytrzymałych stopów, m.in. do produkcji łopatek turbin silników odrzutowych, a także do wytwarzania stopów magnezu dla przemysłu elektronicznego.52% światowych zapasów znajduje się w czterech afrykańskich państwach: Kongo, Zambii, Maroko i Botswanie.
Więcej: http://www.geopolityka.org/komentarze/1560-africom-geostrategia-neokolonializmu


Komentarze
Pokaż komentarze