dr Rafał Zgorzelski
W minioną sobotę odbyły się pierwsze, po upadku Muammara Kaddafiego, wybory do libijskiej Konstytuanty, w których wzięło udział prawie 60% uprawnionych do głosowania obywateli Libii.W zmaganiach o mandaty w tym dwustuosobowym gremium uczestniczyło niemal 4 tys. kandydatów, reprezentujących ponad 100 ugrupowań politycznych oraz kandydaci indywidualni.
Przed wyborami największe szanse, podobnie zresztą jak wcześniej w Tunezji i Egipcie, dawano islamistom. Dużą popularnością wydawały się cieszyć m.in. utworzona przez Bractwo Muzułmańskie, występujący pod szyldem Partii Sprawiedliwości i Budowy, liberałowie zgromadzeni w koalicji Sojusz Sił Narodowych skupiającej kilkadziesiąt, tj. 56 partii skonstruowanej przez byłego premiera rządu przejściowego z Narodowej Rady Libijskiej Mahmuda Dżibrila oraz kierowany przez dowódcę sił rebelianckich Abdelhakima Belhadża, Hizb El-Watan. Żadnej z tych partii obserwatorzy nie dawali jednak większych szans na uzyskanie zdecydowanej przewagi wyborczej. Zresztą ideą formuły wyborczej wypracowanej przez libijską centralną komisję wyborczą było niedopuszczenie do tego, aby którekolwiek z ugrupowań politycznych uzyskało zdecydowaną większość nad pozostałymi.
Więcej: http://www.geopolityka.org/wybory/68-wybory/1569-sprawy-libijskie


Komentarze
Pokaż komentarze