Info ECAG
Do wyborów głowy państwa pozostały w Azerbejdżanie jeszcze trzy miesiące, jednak już trwają spekulacje na temat kto mógłby w końcu rzucić wyzwanie dynastii Alijewów – albo został jej następnym przedstawicielem na stanowisku prezydenta.
Zaniepokojenie aktywnością R. Ibragimbekowa, który w połowie czerwca udał się do Waszyngtonu na rozmowy z przedstawicielami departamentu stanu USA, zdawali się wyrażać nawet niektórzy przedstawiciele rządzącego „Nowego Azerbejdżanu” (NA) sugerując, że dla uniknięcia dalszych zadrażnień w stosunkach z Zachodem – prezydenta I. Alijewa mogłaby zastąpić... jego żona, Mehriban, wpływowa postać obozu władzy. Ostatecznie jednak sam prezydent zdecydował się walczyć o trzecią kadencję. Oficjalnie też NA zdecydowało się bagatelizować znaczenie opozycji, wieszcząc jej rychły podział i konflikty. Na wszelki też wypadek po kilku zagraniach służących zaspokojeniu mocarstwowych ambicji I. Alijewa i mających dowodzić regionalnej niezależności jego polityki (jak krytykowany na Zachodzie zakup rosyjskiej broni) – w Baku pośpiesznie postarano się o wykazanie swej proatlantyckiej gorliwości, m.in. przez mocne zakreślenie uzupełniających strategicznych sojusz z Turcją priorytetowych stosunków z Pakistanem. Ponieważ jednak pozycja międzynarodowa Islamabadu również ulega pogorszeniu – wzajemne dusery "wasali Waszyngtonu" mogą okazać się niewystarczające dla zapewnia I. Alijewowi opinii jedynego gwaranta Pax Americana na Zakaukaziu.
W tej sytuacji dla październikowych wyborów kluczowa może okazać się postawa azerskiej diaspory licznie zamieszkałej w Rosji i jej lidera, miliardera Abbasa Abbasowa. W ostatnim okresie wyciszył on wprawdzie nieco wcześniejsza krytykę władz w Baku (co wiązano także z gospodarczym zbliżeniem republiki z Federacją), jednocześnie jednak biznesmen należy do bliskiego kręgu przyjaciół R. Ibragimbekowa, co rodzi nadzieje przeciwników obecnych władz. Tak czy siak oznacza to jednak, że klucz do sytuacji politycznej przed, a może i po wyborach w Azerbejdżanie przesuwa się nieuchronnie w stronę Moskwy. Wprawdzie na razie w ręce azerskiej diaspory, ale pomni wyników ostatnich parlamentarnych w Gruzji sugerują, że jeśli nie teraz, to choćby w przyszłorocznym wyścigu do Madżlisu – gwiazda rodu Alijewów może mocno stracić swój blask.
(karo)
Przeczytaj również:
Jędrzej Czerep/Amicus Europae: Egipt – Etiopia: wojna o wodę?
ECAG: Marcin Domagała o Bliskim Wschodzie i Brazylii dla iktomaracje.pl
Mirosław Sułek: Potęgometria
Jarosław Tomasiewicz: Rewolucja narodowa


Komentarze
Pokaż komentarze