geos
Na polityce się nie znam... więc piszę to co myślę...
3 obserwujących
23 notki
18k odsłon
  686   0

Co naprawdę stało się w Gdańsku ?

Powtórna refleksja

Początkiem dramatu pana prezydenta Adamowicza były wygrane wybory samorządowe. Człowiek odrzucony przez własne środowisko polityczne, krytykowany i oskarżany o korupcję przez rządzące siły polityczne wygrywa wybory wbrew wszystkim i wszystkiemu. Po tych wyborach wielu zadawało sobie pytanie jak to możliwe, że tacy ludzie jak Adamowicz, Zdanowska i im podobni mogli zostać wybrani w wolnych wyborach. Sam popełniłem tekst na ten temat (dostępny tutaj) diagnozując upadek moralny społeczeństw dużych miast. Tragedia która miała miejsce w Gdańsku zmusza jednak do pogłębienia tej refleksji.

Klęska pustych form moralnych

Jednym z przyczynków do tej refleksji jest także niezwykle przewrotny film pt. "Czarownica" wyemitowany w okresie świąteczno-noworocznym przez jedną ze stacji komercyjnych. Film wywraca do góry nogami historię o śpiącej królewnie czyniąc ze złej czarownicy (Diaboliny granej przez Angeline Jolie) postać pozytywną, natomiast króla i dobre wróżki prezentuje jako postacie diaboliczne. Taki efekt reżyser uzyskuje mimo, że wizualnie wróżki są sympatyczne i kolorowe a Diabolina jest czarna smutna i ponura. Ma jednak coś czego pozbawione są inne postacie (formalnie dobre) - tylko ona okazuje zainteresowanie i empatię królewnie, tylko ona poświęca jej czas i uwagę podczas gdy inne postacie są skoncentrowane na sobie i swojej 'misji czynienia dobra'.

Ten zabieg pokazuje że można człowieka pozbawić wszystkich wizualnych i formalnych cech dobra a i tak będzie on postrzegany jako postać pozytywna jeśli tylko okazuje empatię/miłość wobec drugiego człowieka. Jest to praktyczna realizacja słów ewangelisty Jana który w pierwszym liście wskazuje, że najbardziej demoniczny jest brak miłości: 

"Dzięki temu można rozpoznać dzieci Boga i dzieci diabła: kto postępuje niesprawiedliwie, nie jest z Boga, jak i ten, kto nie miłuje swego brata"  1J 3 10

Gdański czarownik

Wypowiedzi i świadectwa Gdańszczan stojących w kilometrowych kolejkach aby oddać cześć zabitemu prezydentowi Adamowiczowi pokazują, że był on człowiekiem niezwykłym. Przez przeciwników politycznych został pozbawiony wszelkich formalnych cech dobrego człowieka. Wszyscy wiemy ile miał kont i o jakie przekręty był oskarżany. Jednak przez Gdańszczan był odbierany jako dobry i ciepły człowiek bo poświęcał im swoją uwagę i troskę - i to zasługuje na ogromny szacunek. Teraz w obliczu jego śmierci mieszkańcy Gdańska oddają mu swój czas i okazują miłość którą wcześniej dostali od niego. I może ta tragedia i to co teraz dzieje się w Gdańsku ma nam pokazać, że zwykły ludzki osąd załamuje się na Pawle Adamowiczu. Paradoksalnie śmierć uwolniła go od sądu tu na ziemi i postawiła na sądzie ostatecznym. Przegrał walkę o życie doczesne ale wygrał walkę o pamięć o sobie. 

Co dalej ?

To co się stało w Gdańsku powinno być lekcją dla PiS-u (i wszystkich innych sił politycznych). Ukrywanie się za pustymi formami moralnymi (np. poprzez zabieganie o poparcie hierarchów Kościoła) jest niewystarczające aby zyskać ludzi dla swych idei politycznych. Takie podejście może się sprawdzać tam gdzie przeważa chłopsko-pańszczyźniana mentalność bezrefleksyjnego podporządkowania autorytetowi księdza. Jednak puste formy moralne załamują się w dużych miastach gdzie potrzebne jest realne, chrześcijańskie zaangażowanie swego czasu i uwagi na rzecz ludzi i ich codziennych problemów a nie tylko agitowanie ich na kilka dni przed wyborami.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale