To najsłynniejsza i najbardziej pożądana plaża na wyspie, a może nawet w całym archipelagu Małych Antyli. Varadero jest niczym spełnienie marzeń o miejscu rajskiego wypoczynku. Oprócz sypkiego piasku, błękitnych fal i słońca, przyjezdni znajdą tu także bogatą infrastrukturę turystyczną w postaci hoteli, restauracji, pól golfowych, kabaretów, klubów salsy oraz inne miejsca, dzięki którym spędzić można czas w interesujący i indywidualny sposób.
Jest jedno ale, przeciętny Kubańczyk nie ma prawa korzystać z uroków tego miejsca. Jest ono zarezerwowane dla wybranych oraz dla turystów.
A teraz polski odpowiednik z nieco innej branży:
Przeciętny Polak, który płacąc co miesiąc składki na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9% poborów – załóżmy że jest to 200 zł, trafiając do szpitala może liczyć na to, że za jeden dzień jego pobytu zostanie za niego zapłacone – 3 zł 20 gr. Ale istnieją w naszym kraju wybrańcy których zdrowie jest na tyle cenne, że jeden dzień ich pobytu w szpitalu kosztuje już – 900 zł. To jest 300 razy więcej niż nasz. O ile na Kubie jestem w stanie zrozumieć (nie zaakceptować), że tamtejszy reżim totalitarny segreguje ludzi i z natury dzieli ich na tych lepszej i gorszej kategorii, o tyle takie dysproporcje w kraju, w którym co miesiąc solidarnie oddajemy prawie 10% naszych zarobków na dziurawy system zdrowia, tworzenie miejsc dla wybrańców z warunkami o których inni mogą tylko marzyć wydaje się co najmniej niesmaczne.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)