Tusk zastosował złodziejski wymyk przez niektórych nazywany genialnym posunięciem. Przypuszczam, że kupił sobie to wotum za poparcie uboju rytualnego. Swoją drogą ciekawe, ile rzeźni w Polsce realizuje zamówienia na dożynanie owieczek ze szczególnym okrucieństwem oraz kto jest ich właścicielem.
A jest dobrze dlatego, że Tusk dał czas nie tyle sobie, co swoim lemingom, sorry teraz murzynom, frajerom, całemu temu syfowi - na myślenie. Gdyby wybory były szybciej taki leming (ja jednak pozostanę przy starej nazwie, przy deficycie dostatecznej pogardy) nie zastanawiając się, bezmyślnie i z serwilistycznego przyzwyczajenia wybrałby jak zwykle. Dzięki otrzymanemu czasowi może przyjdzie mu do głowy, albo może policzy, że w sejmie jest więcej niż dwie partie, że wcale nie musi głosować na tego wstrętnego Kaczyńskiego; że są jeszcze inne partie w sejmie. Że nie do końca jest prawdą, że jedyną alternatywą, którą go straszono jest PiS i Macierewicz.
A jak przypadkiem się trafi leming w miarę uczciwy to też mu coś zaskoczy, że wcale nie musi głosować na złodzieja, dlatego, że to „swój” złodziej i krętacz.
Tuskowi już z górki.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)