taki tam stary dowcip;
idzie sobie Czerwony Kapturek przez las i nagle słyszy:
„idzie głupia dziwka, idzie głupia dziwka!”
- ależ zajączku, oburza się Czerwony Kapturek, ja nie jestem dziwką, tylko czerwonym kapturkiem! I idę do babci. Mam czerwony kapturek, czerwoną spódniczkę, czerwone buciki..o qrva, rzeczywiście wyglądam, jak głupia dziwka!
Boni nie był na tyle introwertyczny, by zobaczyć, że wygląda, jak głupia dziwka, są na to kwity i o nierząd można go zasadnie posądzić; ani na tyle ekstrawertyczny, by wytłumaczyć na mównicy sejmowej, że wcale nie jest taki czerwony na jakiego wygląda. Zamiast tego zwyzywał zajączka słowami, których ten nie lubi. Zajączek alzheimera nie posiadał, a wprost przeciwnie – nosił zadrę w, nie no w sercu to nie, raczej za pazuchą.
I...
I znowu przypomniał mi się dowcip, chyba jeszcze starszy i wszystkim znany;
siedzi dziadek z babcią przy grochówce i raptem, znienacka wali babcię przez łeb łyżką;
- zgłupiałeś stary? Co cię napadło?
- a bo sobie przypomniałem, jakeś mnie 50 lat temu zdradziła..


Komentarze
Pokaż komentarze (2)