0 obserwujących
185 notek
315k odsłon
1875 odsłon

Dlaczego w interesie Polski leży integracja Turcji z Unią Europe

Wykop Skomentuj24

Dlaczego w interesie Polski leży integracja Turcji z Unią Europejską?

Felieton historyczno – polityczny.

 
Od poniedziałku biorą udział w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy w Strasburgu. W chwili obecnej Radzie Europy przewodniczy Turcja. Pragnąca wejść w struktury Unii Europejskiej Turcja bardzo poważnie traktuje nieco dziś już fasadową strukturę jaką staje się Rada Europy. Ta bezsprzecznie zasłużona organizacja, która od ponad 60 lat jest płaszczyzną współdziałania państw Starego Kontynentu przeżywa dziś kryzys tożsamości. Większość państw europejskich wchodzi w skład Unii Europejskiej i traktuje dziś Radę Europy jako organizację mało przydatną. Właściwie jedynie dla Szwajcarii, Rosji i Turcji Rada Europy jest ważnym elementem prowadzonej przez nich polityki zagranicznej w Europie. Szczególnie wielką rolę do działań Rady Europy przekłada Turcja, która taktuje Radę jako swego rodzaju przedpokój Unii Europejskiej. W związku z tym zawsze poważnie podchodząc do działań Rady Europy tym bardziej obecnie, kiedy stoi na jej czele stara się Turcja promować swoje europejskie aspiracje.
 
We wrześniu 2008 r. napisałem i zamieściłem na moim blogu nieco prowokacyjny wpis o tym dlaczego moim zdaniem Turcja powinna wejść do Unii Europejskiej i z jakiego powodu uważam, że leży to w żywotnym interesie Polski. Tekst ten niestety przeszedł bez większego echa. Nieliczne głosy, które się po nim pojawiały opierały się o tradycyjne stereotypy, że nie powinniśmy wpuszczać do Europy muzułmanów i że to kraj który zagraża chrześcijańskiej tożsamości naszego kontynentu. Uważam te argumenty za błędne i będące rezultatem emocjonalnego i sentymentalnego stosunku do polityki, zwłaszcza polityki zagranicznej. Zacytuję moją opinię jaką prezentowałem w moim wpisie z 6 września 2008 r.: „Sentymenty są bezapelacyjnie czymś pozytywnym w relacjach interpersonalnych, zwłaszcza damsko – męskich. Polityka zagraniczna jednak powinna się opierać na twardej realizacji interesów własnego państwa. Rozumieli to doskonale sułtani tureccy, którzy bynajmniej nie z sentymentów nakazywali na swoim dworze w XIX w. zawsze wzywać posła z Lechistanu wiedząc, że nie przybędzie. Polska mogła być wówczas dla Turcji silnym sojusznikiem w konfrontacji z Imperium Rosyjskim”.
 
Muzułmanów do Europy nikt nie musi wpuszczać bo są ich w Europie miliony i nie zanosi się, aby szło ku lepszemu. Co więcej do Europy napływa Islam z krajów arabskich i z Czarnej Afryki (głównie dawnych kolonii francuskich i brytyjskich), który w odróżnieniu od Islamu w wydaniu tureckim jest o wiele bardziej groźny. Natomiast o chrześcijańskiej tożsamości Europy w zasadzie nie można dziś nawet mówić bo jest to przejawem nietolerancji i zaściankowości, a jeżeli cokolwiek poza Islamem zagraża dziś Europie to bezbożnictwo. W żadnym wypadku obecność Turcji w Europie nie jest sprzeczna z interesem Polski. Co więcej w naszym żywotnym interesie leży, aby się w Turcją porozumieć i ją wspierać. Spójrzmy na chłodno na nasze dzieje i miejsce Turcji w historii Polski.
 
Nasz narodowy charakter każe zawsze z sentymentem podkreślać znaczenie wiktorii wiedeńskiej Jana III Sobieskiego z 1683 r., kiedy to pod wodzą polskiego króla chrześcijańska Europa pokonała wojska Kara Mustafy kładąc kres tureckim planom podbicia ziem Monarchii Habsburskiej. Wszystko to piękne i napawa nas dumą, ale czy aby na pewno było to tak do końca w naszym interesie? Jakie były dla Rzeczypospolitej skutki konsekwentnie prowadzonej od wieków wrogiej polityki względem Turcji? Jeszcze za czasów Jagiellonów Turcy za wszelką cenę chcieli się porozumieć z Rzeczpospolitą. W tym czasie Turcja ścierała się ze słabą jeszcze Moskwą i zaczynała się dobierać do posiadłości Habsburgów. Niestety Polacy tureckie propozycji konsekwentnie odrzucali wdając się niepotrzebnie w kolejne konflikty. Podpuszczani przez Habsburgów i ich agenturę wpływy ginęli Władysław Warneńczyk w 1444 r. pod Warną czy Ludwik II Jagiellończyk pod Mohaczem w 1526 r. W tym czasie gdy Rzeczypospolita toczyła mordercze walki Monarchia Habsburska rosłą w siłę kierując się zasadą: „Bella gerant alii, tu, felix Austria, nube” (niech inni prowadzą wojny, ty, szczęśliwa Austrio, żeń się). Rzeczpospolita wikłając się w kolejne niepotrzebne awantury na najdalszych rubieżach traciła kolejne okazje na odzyskanie Śląska, wyparcie niemczyzny z Pomorza Zachodniego, czy włączenie do Korony ziem dawnego Zakony Krzyżackiego (tzw. Prus Książęcych).
 
Odnieśliśmy wspaniałe zwycięstwo w 1683 r. pod Wiedniem, ale komu pomogliśmy? Habsburgom, którzy od wieków snuli intrygi i osłabiali Rzeczpospolitą! Jakby mało było tego, że przyszło nam ratować skórę Austrii pod Wiedniem dała się Polska wkrótce wciągnąć w fatalne przedsięwzięcie jakim była Liga Święta, które dodatkowo wykrwawiło Rzeczypospolitą. Znękana XVII wiecznymi wojna Polska stanie się potem łakomym kąskiem dla tych w obronie, których stawała pod Wiedniem czy w obronie, których wikłała się w konflikty w ramach Ligi Świętej.
 
Jaki był faktyczny bilans naszego wojowania pod szumnymi hasłami z Turcją? Czym był Wiedeń 1683 r.?Było to zwieńczenie błędnej polityki względem Turcji prowadzonej od przeszło dwóch wieków. Wiele razy Turcy chcieli się dogadać i walczyć z Moskwą. Ponieważ Polacy propozycje te odrzucali (podpuszczani przez obcą agenturę wpływu doskonale rozgrywającą nasze sentymentalno – romantyczne podejście do polityki) Turcja odpuściła Moskwie, a po Wiedniu także Habsburgowie wreszcie mogli czuć się spokojni. Jaki był tego dla nas rezultat? Nie mieliśmy czasu dopilnować aby Prusy Książęce przyłączyć do Polski (były ku temu liczne okazje) co doprowadziło do powstanie silnych, wrogich nam i okrążających nasze ziemie Prus. W rezultacie osłabienia Turcji silna Moskwa i silni Habsburgowie w 100 lat po Wiedniu zlikwidowali Rzeczpospolitą. Gdybyśmy się w porę (jeszcze za Jagiellonów) dogadali z Turcją nigdy nie doszłoby do powstania tak silnych okrążających nas z trzech stron państw. Rzeczpospolita nie upadałaby w XVIII w., nie byłoby rozbiorów i losy Polski i Europy potoczyłby się inaczej.
 
Polityka to gra interesów, a my powinniśmy to zrozumieć i wyciągać lekcje z historii nie martwiąc się co będzie z Niemcami, których zalewają Turcy oni takich dylematów nigdy nie mieli, tak jak ich nie mieli Habsburgowie. Nie przez przypadek to Niemcy dziś najgłośniej protestują przeciwko przyłączeniu Turcji do Unii Europejskiej. Obecność Turcji w Unii, a zwłaszcza jej wspólne działanie w tej organizacji z Polską skutecznie zablokowałoby obecną politykę Niemiec, które robią co chcą bo tak poukładały klocki europejskiej, unijnej dyplomacji.
 
Jeszcze jedna rzecz na koniec. Mieliśmy w ostatnich latach w Polsce polityka, który sprawy te rozumiał doskonale. Niewiele osób w Polsce wie (media to skutecznie przemilczały z przyczyn wiadomych), że 24 stycznia 2007 r. na zakończenie swojej trwającej 3 dni wizyty w Turcji świętej pamięci prezydent prof. Lech Kaczyński otrzymał tytuł „Europejskiego Męża Stanu 2006”. Wyróżnienie to zostało przyznane przez prestiżowe tureckie czasopismo „True” poświęcone integracji Turcji z Unią oraz przez Związek Dziennikarzy Europejskich i Zrzeszenie Tureckich Kobiet Biznesu. Wyróżnienie Panu Prezydentowi Kaczyńskiemu przyznano za „otwarte i szczere wsparcie procesu integracji Turcji z Unią Europejską”.
 
Wykop Skomentuj24
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale