Jeżeli zgadzamy się czy tylko przychylamy do naszkicowanej tutaj opinii blogera rekontry w komentarzu na blogu prof. Sadurskiego, to Buzek nijak do postawionych tam wymogów nie przystaje.
wojciechsadurski.salon24.pl/135522,moj-kandydat-na-prezydenta#comment_1868498
Przypomnę tylko, że to właśnie za czasów miłościwie nam panującego Buzka, zapadły dwie chyba najbardziej horrendalne w swej głupocie decyzje, w absolutny sposób niezgodne z interesem Polski czyli polskiego narodu. Mam na myśli tzw. prywatyzację, czyli oddanie w obce ręce dwóch tradycyjnie państwowych (czytaj: narodowych) firm, mianowicie PZU oraz TPSA. Co było precedensem na miarę europejską a może nawet światową.
Również ze względów czysto ekonomicznych ta sprzedaż nie miała żadnego uzasadnienia, gdyż obie firmy miały się całkiem dobrze i nie potrzebowały żadnego gigantycznego zastrzyku w postaci kapitału, aby dalej spokojnie trwać i rozwijać się, z pożytkiem dla polskiej gospodarki i polskiego społeczeństwa. Już nawet tylko z biernej obserwacji polityki gospodarczej uprawianej w krajach tzw. Zachodu, wynika, że wszelkie przetasowania własnościowe czy likwidacje całych zakładów czy nawet branż przemysłu, zachodzą tam li tylko w momencie rodzącej się konieczności modernizacji czy restrukturyzacji danej firmy czy całej branży przemysłowej. Potrzebne do tego fundusze zdobywa się na różne sposoby, a najczęściej poprzez emisję pakietu akcji, albo przez konsolidację czy fuzję przedsiębiorstw, czyli poszukiwanie inwestora strategicznego z tej samej branży, który kupując część lub całość udziału, wchłania kulejącą firmę.
Ponadto w polityce gospodarczej wszystkich krajów tzw. Zachodu można z łatwością dostrzec również dbałość o żywotne interesy własnego kraju, co w praktyce sprowadza się o dbałość, aby strategiczne dziedziny gospodarki narodowej, takie jak energia, telekomunikacja czy nawet transport pozostały w rękach jeśli już nie państwa to przynajmniej rodzimego kapitału.
W tej perspektywie sprzedaż czyli oddanie w obce ręce takiego, z ekonomicznego punktu widzenia, samograja jakim był Państwowy Zakład Ubezpieczeń było absolutnym nonsensem, rażąco niezgodnym z interesem Polski, a więc polskiego społeczeństwa. Podobnie zresztą jak "oddanie" Telekomunikacji Polskiej, w ręce quasi państwowej firmy francuskiej France Telecom, jeszcze do niedawna monopolisty na rynku usług telekomunikacyjnych we Francji. Warto przy tym wiedzieć, że France Telecom od dziesięcioleci tradycyjnie "leży w gestii" francuskich służb specjalnych i m.in. z tego powodu we Francji liberalizacja na rynku telekomunikacji, trwała blisko 15 lat, pomimo pomruków niezadowolenia i ponagleń płynących z Brukseli.
Na tzw. Zachodzie, nikt o zdrowych zmysłach, nie jest w stanie wyobrazić sobie, aby British Telecom, Deutsche Telekom, Telecom Italia itp. znalazły się nagle w obcych rękach. Podobnie jak nikt nie jest w stanie wyobrazić sobie, że największa w kraju, państwowa firma ubezpieczeniowa, nie wymagająca żadnych radykalnych inwestycji technologicznych, a zarządzana w sposób spokojny i rozsądny, może mieć kłopoty finansowe czy tym bardziej przynosić straty, a tym samym wymagać kapitalizacji z zewnątrz. To oczywisty nonsens. Jednak w naszym kraju takie właśnie "kury znoszące złote jajka" najchętniej kolejne rządy sprzedają, gdyż jak to powiedział swego czasu niezastąpiony Waldi Kuczyński, "takie firmy najłatwiej sprzedać".
Szukając odpowiedzi na pytanie o przyczynę tych, trwających już od 20 lat, nonsensownych poczynań kolejnych rządów znajdujemy ją w tzw. "dziurze budżetowej" z którą zmaga się każda kolejna ekipa rządowa. Już na etapie planowania budżetu na kolejny rok kalendarzowy tradycyjnie wpisywane są założenia "przychodów płynących z prywatyzacji", co sprawia, że niebawem stosowne ministerstwo zaczyna się gorączkowo rozglądać za tym "co by tu sprywatyzować", zupełnie nie biorąc pod uwagę długo planowe skutki tej wyprzedaży.
Jeżeli jeszcze dodamy do tego działalność tej całej bandy lobbystów i macherów, którzy na tej prywatyzacji po prostu nauczyli się już "kręcić lody", to mamy szokująco jaskrawy i dość kiczowaty obraz całości, czego ostatnim przykładem jest chociażby definitywna likwidacja przemysłu stoczniowego w Polsce. Na podobnych zasadach odbywa się u nas wyprzedaż w sektorze energetycznym, a już niebawem zbrojeniowym. Jednym słowem wisi nad nami jakieś przekleństwo, pchające cały kraj i naród w kierunku samounicestwienia.
Czy to jest ten pomysł na Polskę, o który nam wszystkim może chodzić?
Przypuszczam, że wątpię.
PS - ostatnio czytam, że wśród zasług b. premiera Buzka chętnie wymienia się skuteczne zamknięcie iluś tam kopalń węgla. Zasługa to wątpliwa, gdyż likwidacja zakładu była i jest "specjalnością" niejednego naszego polityka. Można by mówić o sukcesie, gdyby nie tyle chodziło o zamknięcie kopalń, co o podjęcie wysiłku modernizacji restrukturyzacji tej gałęzi naszego przemysłu. Gdyby na przykład węgiel, nasze "czarne złoto" zaczęto w pełni wykorzystywać, wprowadzając nowoczesne technologie jego gazyfikacji itp. Po kim jak po kim, ale po premierze chemiku można było takich propozycji się spodziewać.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)