jeszcze przed kilkoma dniami mieliśmy kolejny sondaż na temat szansy kandydatów w tegorocznych wyborach na prestiżowe stanowisko Prezydenta RP.
"Gdyby wybory prezydenckie odbyły się w miniony weekend, na Donalda Tuska głosowałoby 31 proc. Polaków – wynika z sondażu GfK Polonia dla „Rz”. W ciągu ostatnich dwóch tygodni grono jego zwolenników zwiększyło się o 4 punkty procentowe. Co zrobił premier, że zyskał nowych wyborców? Nic."- czytamy w Rzeczpospolitej z dnia 27 stycznia 2010, w artykule zatytułowanym:
Donald Tusk bez konkurencji Elizy Olczyk , Jarosława Stróżyka.
Obok w estetycznej formie obrazkowej przedstawione są wyniki tego sondażu:

źródło "Rzeczpospolita"
Jak widzimy lider Platformy Obywatelskiej ma ponad dwukrotnie większe poparcie niż jego najgroźniejszy rywal Lech Kaczyński. Posumujmy więc wyniki tego sondażu.
| Donald Tusk | 31 % |
| Lech Kaczyński | 14 % |
| Andrzej Olechowski | 7 % |
| Jerzy Szmajdziński | 4 % |
| Waldemar Pawlak | 2 % |
| Marek Jurek | 2 % |
A teraz tytułowa niespodzianka.
Otóż jakby nie liczyć, po podsumowaniu zadeklarowanych głosów na kandydatów wychodzi DUŻA ciekawostka: 31 + 14 + 7 + 4 + 2 + 2 = 60
czyli pozostaje 40 % wolnych głosów do zgarnięcia !!!
Jeżeli te 40 % głosów zgarnąłby np. kandydat Lech Kaczyński, to zostaje prezydentem już po pierwszej turze wyborów. Oczywiście teoretycznie. Tym niemniej widać wyraźnie, że 40 % obywateli jest niezdecydowanych. Tak było przynajmniej jeszcze kilka dni temu czyli 27 stycznia 2010.
Stąd wniosek, że wybory prezydenckie wygra ten, kto będzie w stanie te 40 % "zagospodarować". W pierwszej turze nie miał już na to szans Donald Tusk gdyż jego potencjalni entuzjaści się wykruszyli, a ten proces miał szansę się pogłębić w najbliższych miesiącach. Podejrzewam, że właśnie świadomość tego nieuchronnego procesu, skłoniła premiera Tuska do słynnego już uniku w dniu 28 stycznia 2010. Nota bene nastąpiło dzień po opublikowaniu tych wyników w Rzeczpospolitej.
Przyznam, że 40 % niezdecydowanego elektoratu do "zagospodarowania" to wynik wyjątkowy jak na europejskie standardy, gdyż nawet przewyższa on i to wyraźnie, wynik osiągnięty przez prowadzącego w tym sondażu kandydata Donalda Tuska. W krajach "starej EU" zwykle niezdecydowanych jest kilkanaście procent obywateli i to o nich walczą czołowi kandydaci i partie.
Stąd nasuwa się wniosek, że w Polsce wybory prezydenckie teoretycznie ma szanse wygrać nawet "kandydat niespodzianka".
A więc kto?
Na razie wielka niewiadoma, czy zatem czeka nas wielka niespodzianka?
Dziękuję za uwagę.


Komentarze
Pokaż komentarze (26)