giz 3miasto giz 3miasto
88
BLOG

o filmie Sekielskiego - notka nr 2

giz 3miasto giz 3miasto Polityka Obserwuj notkę 21

Druga notka zainspirowana filmem Sekielskiego dotyczy ogólnej idei, która przyświecała twórcy tego posklejanego reportażu. A jak się wydaje, było nią przesłanie, że oto wszyscy politycy kłamią i manipulują, a na dodatek biorą na te haniebne wybryki pieniądze z budżetu. 

Pamiętamy chyba wszyscy redaktora Sekielskiego na tle góry pieniędzy, których widok miał uzmysłowić telewidzom koszty funkcjonowania partii politycznych. To skandal - dało się słyszeć okrzyki oburzenia zebranych przed telewizorem rodaków.
  Następnie zaś, z wypowiedzi polityków, a także różnej maści specjalistów od marketingu politycznego wynikało, że gros  pieniędzy z tych funduszy wydawane jest na promocję partii politycznych, zwłaszcza w okresie kampanii wyborczych, jednym słowem na reklamę.  Czyli problem istnieje. Wydawane są olbrzymie sumy pieniędzy - dodajmy - państwowych pieniędzy, na potrzeby promocji i reklamy partii politycznych.

Z drugiej strony, o czym już bezpośrednio nie było mowy w tym reportażu, poziom naszego życia politycznego, publicznej debaty politycznej pozbawionej sensownych, merytorycznych sporów budzi coraz bardziej powszechne zastrzeżenia i zniecierpliwienie społeczeństwa. Jednym słowem wychodzi na to, że za nasze publiczne pieniądze partie robią sobie po prostu cyrk i dłużej już tego tolerować nie sposób. Trzeba temu jakoś zaradzić.

I tutaj przyszła mi nagle do głowy myśl genialna jak z tym problemem możemy sobie poradzić.

Gdy pisałem notkę o niebagatelnej roli jaką mogą i powinny odgrywać w naszej rzeczywistości media publiczne, podnosiłem cały szereg argumentów przemawiających za ich reaktywacją. Jeżeli oczywiście posprzątamy i sprawimy że media publiczne pozbędą się komercjalnego obciążenia, dzięki powszechnemu systemowi ich finansowania, to wtedy my, jako społeczeństwo będziemy mogli stawiać wymagania, oczywiście poczynając od uniezależnienia mediów od wpływów politycznych, różnych partyjnych gier i rządowych zakusów.

W tym kontekście jedną niezaprzeczalną zaletą takich publicznych mediów, w sensie pro publico bono  będzie rzetelny i pełny serwis informacyjny o  wydarzeniach w kraju i zagranicą. Telewizja publiczna będzie też miała n.p. wyłączność na transmisję wszelkich wystąpień polityków pełniących aktualnie w kraju najważniejsze funkcje państwowe i polityczne. Idąc jeszcze dalej, można przewidzieć istotną rolę mediów publicznych w uzdrowieniu debaty publicznej, a nawet kapitalny wpływ na jakość kampanii wyborczych.
W tym celu na przykład wszystkie partie miałyby darmowy dostęp do telewizji w celu prezentacji nie tyle klipów, co programów wyborczych. A jak dobrze wszystko pójdzie, to i z czasem te klipy, czy inne kosztowne wydatki na partyjne kampanie wyborcze, staną się zupełnie zbyteczne. 
Jednym słowem same korzyści z istnienia mediów płynące, a z pewnością nie wymieniłem tutaj wszystkich.

System prawidłowo funkcjonujących mediów publicznych mógłby stanowić platformę dla partii politycznych, które bez wydawania pieniędzy na PR, po prostu miałyby możliwość prezentowania swoich programów i staczania merytorycznych bojów z innymi partiami, proponującymi odmienne idee i programy.

Dwie sprawy załatwione za jednym zamachem. Nie będzie to z pewnością łatwe, ale dlaczego nie spróbować. 
I proszę tylko nie piszcie: no bo przecież na całym świecie ....

 

dziękuję za uwagę

link: Media publiczne - reaktywacja


Post scriptum 1:
"Platforma Obywatelska docenia rolę mediów publicznych w demokratycznym państwie. Dlatego uznaje Polskie Radio i Telewizję Polską za instytucje kultury narodowej i traktuje je jako forum debaty społecznej.
Media publiczne, będące integralnym składnikiem narodowej kultury, bezstronne i profesjonalne, aktywnie działające na rzecz kształtowania świadomości historycznej, spójności i wysokich standardów życia społecznego, to jeden z ważniejszych elementów funkcjonowania społeczeństwa obywatelskiego."
[w:] Program PO - Polska zasługuje na cud gospodarczy - 2007

Post scriptum 2 : "Politycy wypracowali coraz bardziej wyszukane metody narzucania (opinii publicznej - PAP) dominującego komentarza objaśniającego polityczną akcję poprzez media (...) Granica między rzeczywistością, a światem wirtualnym jest systematycznie zamazywana. Jeśli wystarczająca liczba ludzi wystarczająco uwierzy wystarczająco długo, to autor politycznej narracji pozostanie u władzy. Cóż liczy się poza tym?"  -  pyta Timothy Garton Ash  - więcej tutaj 
 

 

giz 3miasto
O mnie giz 3miasto

dostrzegam bzdury, bzdurki i bzdureczki ... zapraszam na: twitter.com/GregZabrisky

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka