no to wracam ci ja z roboty, a powrót był dzisaij wyjątkowo długi i stresujący. Elektryczna kolejka miejska SKM dwa razy stawała między przystankami i nic - "ni be ni me ni kukuryku" - jak mawia klasyk. Nic to, jakoś szczęśliwie dotarłem i ostatni odcinek drogi pokrytej rozmemłaną i mocno posoloną breją dziarsko przebrnąłem nucąc sobie pod nosem ostatni hit blogosfery "Plagituska".
Zzułem buty i włączyłem komputer. Następnie przygotowałem szybki posiłek ciepły i zasiadłem przed komputerem. Swoim zwyczajem w pierwszej kolejności sprawdzam co nowego na moim ulubionym portalu Newsweek.pl wysmażyli Śmiłowicz z Maziarskim. Coś mi się jednak źle kliknęło i otworzyłem stronę Fiatowca, na której zaintrygował mnie taki oto enigmatyczny tytuł artykułu:
"Gry nauczyły mnie korzystać z wyobraźni oraz sztuki myślenia lateralnego"
Jak się okazuje jest to wywiad z "prawnikiem zajmującym się negocjacjami w biznesie, logistyką i prawem budowlanym. Wprawdzie wychowałem się na fantastyce naukowej i grach fabularnych, które 20 lat temu były domeną garstki pasjonatów, ale dziś moją pasją jest historia, polityka i fizyka teoretyczna." - no no no, pomyślałem szybko i czytam dalej.
"Niewątpliwie jednak to fantastyka i gry nauczyły mnie korzystać z wyobraźni oraz sztuki myślenia lateralnego. To się niesłychanie przydaje podczas obserwacji bieżących wydarzeń. Gdy jeszcze ma się podstawową wiedzę historyczną typu przyczyny – przebieg – skutki, a nie daty i nazwiska, to człowiek zaczyna się orientować, że źródła i konsekwencje bieżących wydarzeń są odmienne niż się większości wydaje. Większość, bowiem stanowi w epoce massmediów tłum opisywany przez Le Bona, który jest adresatem wszelkich manipulacji. Jako zawodowy negocjator zdaję też sobie sprawę ile wysiłku wkładane jest w każde merytoryczne przedsięwzięcie by wywołać odpowiednią reakcję partnerów, odbiorców i przeciwników, stworzyć odpowiednią legendę, sztuczne wrażenie by ukryć pewną sferę działania, odwrócić uwagę od istoty rzeczy lub odpowiednio je sprzedać. To teatr, który działa tak samo w biznesie jak i w wielkiej polityce. Sztuka dezinformacji. W pewnym momencie uznałem, że warto podzielić się moimi przemyśleniami publicznie by zainspirować ludzi do samodzielnego kombinowania i szukania drugiego dna."- sztuka dezinformacji, to coś jakby dla nas, czytam dalej
"Dlatego tak ważne jest dziennikarstwo śledcze. By ktoś docierał do sedna i je ujawniał opinii publicznej. Gorzej, gdy – tak jak się dzieje dziś w Polsce – media rezygnują z wypełniania tej kontrolnej i demaskatorskiej roli w stosunku do rządzących. W tą niszę muszą wejść wtedy blogerzy tacy jak Rolex, Kataryna, FYM czy ja, którzy maja wprawdzie mniejsze możliwości w pozyskiwaniu informacji niż dziennikarze, ale przynajmniej naszego intelektu i naszego słowa jeszcze nikt nie wziął na smycz." - Rolex, Kataryna i FYM - ale słuchajcie to jest o nas blogerach tu i teraz.
Muszę szybko Was powiadomić o tym wywiadzie, jeszcze zanim skończę go czytać. Tutaj niżej wrzucam linka, czytajmy razem, to fascynujące ;-)
Gry nauczyły mnie korzystać z wyobraźni oraz sztuki myślenia lateralnego
nara


Komentarze
Pokaż komentarze (11)