
siła spokoju ;-)
Generalia:
Tekst Jarosława Kaczyńskiego odebrałem jako nową jakość, nowy, choć nie nowatorski sposób myślenia o państwie, o jego życiu czyli gospodarce, o jego podmiocie czyli społeczeństwie (narodzie). Oczywiście nie jest to nowatorski sposób myślenia w tym sensie, że wszystkie rządy, wszystkich cywilizowanych państw tak właśnie pojmują swoją rolę powierzoną im przez swoich rodaków w drodze demokratycznych wyborów. Dbałość o interes własnego państwa i społeczeństwa. To jest oczywista oczywistość, tak oczywista, że po prostu o tym się tam w ogóle nie wspomina. Dlatego pod tekstem Jarosława Kaczyńskiego całkiem spokojnie mógłby się podpisać każdy prezydent, premier, kanclerz itp. w każdym cywilizowanym państwie w Europie czy na świecie. Niestety nie można tego samego powiedzieć o Polsce idlatego to właśnie wystąpienie Jarosława Kaczyńskiego można uznać za nowatorskie.
Tak się jakoś składa, że w naszej rzeczywistości po roku 1989 taka deklaracja stanowi nową jakość w świecie polskiej polityki ostatnich 20 lat!. Jest to więc swego rodzaju manifest polityczny, który proponuje nowy, podmiotowy sposób myślenia o Polsce oraz wskazuje kierunek działań zmierzających do zapewnienia naszemu państwu i społeczeństwu tej podstawowej i niezbędnej podmiotowości, która jest warunkiem sine qua non egzystencji wolnego i niepodległego kraju za jaki chce (chyba chce ?) uchodzić Rzeczpospolita Polska.
Sadzę, że z powyższym nikt nie powinien mieć trudności się zgodzić, już jaśniej chyba nie sposób tego przedstawić. Przechodzimy zatem od ogółu do szczegółów. Tutaj mamy szeroką gamę możliwości potraktowania tematu. Można, jak to uczynił błyskotliwie bloger Nathanel i jemu podobni operując ogólnikami wyśmiać wszystko punkt po punkcie, ale to jest stosunkowo proste. W ten sam sposób można wyśmiać praktycznie wszytko, chociażby węgierskie reformy rządu Orbana, które stara się nam przybliżyć bloger Bogusław Kowalski, ale chyba nie o to nam chodzi, a więc ...
Didaskalia:
czyli o tym jak przyjęte w generaliach założenie i cel osiągnąć. "Co robić?" - jak się dowiedziałem całkiem niedawno, taką broszurę napisał nawet sam W.I. Lenin ;-) Z całą pewnością nie on jeden, gdyż jest to pytanie zgoła natury egzystencjalnej, które każdy z nas zadaje sobie w życiu niejednokrotnie, a co dopiero mówić o polityku, czy szefie rządu, na którym spoczywa odpowiedzialność za całe państwo i wszystkich obywateli. Jest to zarazem pytanie szalenie trudne i szalenie niewdzięczne, gdyż odpowiedź nań nigdy nie będzie dostatecznie jasna i wyczerpująca, a tym samym zadowalająca z tej prostej przyczyny, że dotyczyć będzie ona tego co ma dopiero nastąpić czyli w znacznym stopniu tzw. wielkiej niewiadomej.
Już zdecydowanie prościej, choć w sposób niemniej złożony, można spróbować odpowiedzieć na pytanie - Czego nie robić? - gdyż w tym wypadku analizujemy głownie to, co zostało zrobione do tej pory, czyli wyciągamy wnioski z naszych błędów. Czy właściwe wnioski, to już osobna sprawa, bo jak pisał już wieki temu Jan Kochanowski - "Polak po szkodzie też głupi", czyli wychodzi na to, że również w ustalaniu odpowiedzi na pytanie czego nie robić? - przyjdzie nam zmagać się z nie lada trudnościami. Ale spróbujmy.
Na początek proponuję temat prywatyzacji, a więc prześwietlenie samej idei, która pojawiła się z nastaniem w Polsce kapitalizmu oraz zakresu realizacji tej idei i skutków prywatyzacji z perspektywy 20-lecia III RP.
To tyle, na razie.



Komentarze
Pokaż komentarze (13)