motto:
"nikt nie jest zbrodniarzem politycznym we własnym kraju"
W ostatnich dniach, w tzw. przestrzeni publicznej, dużym wydarzeniem był uniewinniający wyrok w sprawie odpowiedzialności gen. Czesława Kiszczaka za śmierć górników w spacyfikowanej przez ZOMO kopalni "Wujek". Wydawać by się mogło, że liczne komentarze, w których autorzy dziwili się sentencji wyroku, a nawet oburzali na nasz rodzimy wymiar sprawiedliwości są zrozumiałe i nikogo nie powinny dziwić. Jako przykład tego zdziwienia nie posłuży chociazby tekst Jerzego Jachowicza:
"Jeszcze jeden sąd nie widzi rzeczy oczywistej"
Tymczasem pojawiło się sporo dyżurnych and/or odmóżdżonych komentatorów, którzy uznali ten wyrok jako zwycięstwo prawa i sprawiedliwości w demokratycznej i praworządnej Polsce. Jednocześnie ich "zdziwienie wywołuje wiele wypowiedzi poważnych polityków, publicystów i komentatorów – także na forach internetowych – o słabości polskiego wymiaru sprawiedliwości, który uniewinnia ministra resortu komunistycznego rządu pacyfikującego strajk górników". Co argumentują na przykład tak:
"Moim zdaniem ten wyrok sądu stanowi pozytywny dowód na to, że państwo polskie jest państwem prawnym, bo jego wymiar sprawiedliwości nie ulega naciskom opinii publicznej i nie skazuje podejrzanych na jej życzenie. To dowód właśnie, że polska demokracja wyrosła szczęśliwie z praktyk PRL-u, gdzie tamten wymiar sprawiedliwości skazywał ludzi nie na podstawie dowodów, ale na zapotrzebowanie władz według zasady, że wystarczy podejrzenie (lub fałszywe oskarżenie) aby posłać człowieka na wiele lat do więzienia." [_źródło_]
Zaiste znamienna i nader charakterystyczna to argumentacja, podobnie jak kuriozalny jest sam tok takiego rozumowania. Nie śledzę wszystkich potyczek gen. Kiszczaka z wymiarem sprawiedliwości III RP, ale chyba nie popełnię błędu kiedy stwierdzę, że do tej pory, a minęło już 20 lat, generał Kiszczak, szef komunistycznej bezpieki nie poniósł żadnych konsekwencji z racji sprawowania swoich funkcji jako były zwierzchnik zbrodniczych służb totalitarnego systemu. Podobną sytuację mamy również w wypadku gen. Jaruzelskiego. Nie ma winnych, bo nie ma winy. Tak przynajmniej wyrokują "niezawisłe sądy" III RP, co chyba my maluczcy mamy rozumieć, że "nic się nie stało Polacy, nic się nie stało".
Ten stan rzeczy jest wg mnie nienormalny i w obrazowy sposób raz jeszcze podejmę próbę wytłumaczenie wszystkim podwójnie zdziwionym dlaczego tak uważam.
Gdyby w cywilizowanej Europie obowiązywał taki wymiar sprawiedliwości jak w III RP, to z pewnością nigdy nie byłoby procesu norymberskiego, a Adolf Hitler nie czułby najmniejszej pokusy, aby się zamachnąć na własne życie. A jeśli jednak by do tego doszło, uchodziłby za ciężkiego frajera.




Komentarze
Pokaż komentarze (18)