179 obserwujących
1252 notki
1619k odsłon
4960 odsłon

Polak patrzy na Paryż

Wykop Skomentuj152

image

Szukam słów do opisania tego co widzę, a co dzieje się na ulicach Paryża, ale także w innych francuskich miastach. Szukam słów i znajduję "zdziczenie" w tytule jednego z artykułów w Le Figaro.

"Zdziczenie" - słowo między wyobrażeniami a polityką. Chodzi tutaj o mocno teoretyzowane w ciągu ostatniego dziesięciolecia pojęcie, które wskazuje na wzrost przemocy w społeczeństwie (zwłaszcza na przedmieściach), a zostało ono zaadoptowane przez obie strony politycznego spektrum we Francji. Teraz Marine Le Pen próbuje narzucić je w debacie politycznej, co budzi wśród niektórych zgorszenie, zwłaszcza na lewicy. Jednak obserwując wydarzenia ostatnich lat we Francji trudno nie zauważyć, że taka jest właśnie wzrostowa tendencja, bo takie są fakty, o czym świadczą chociażby wczorajsze ekscesy na ulicach Paryża – zdziczenie. Niczym nie usprawiedliwiona agresja prowadząca, na marginesie starć z policją, do niszczenia i podpalania prywatnych samochodów, dewastacji i rabunku sklepów, czy podpalania banków. Również podpalenie w kilku miejscach we Francji siedzib władz lokalnych czyli merostw, można od biedy przypisać walce politycznej, ale w systemie demokratycznym jakże nieadekwatnej, czyli jednak również zdziczeniu obyczajów.

Przyczyny. Z pewnością przyczyn tego fenomenu jest wiele, począwszy od panującej niemożności przeprowadzenia jakichkolwiek reform we Francji, której gospodarka nie jest w stanie wybić się na nowoczesność, zdynamizować, przekształcić. Tak szumnie i buńczucznie zapowiadane wprowadzenie europejskiej wspólnej waluty euro, w przypadku Francji niczego nie zmieniło, a wręcz przeciwnie obnażyło jej strukturalne zacofanie w stosunku do innych nowoczesnych państw "starej Europy", przede wszystkim do Niemiec. Co w sposób spektakularny dało o sobie znać w dobie kryzysu finansowego w 2008 roku i od tej pory nic się nie zmieniło, a jeśli to tylko na gorsze dla Francuzów. Oczywiście z wyjątkiem francuskiego prezydenta i rządu, bo jak nawet my, starsi Polacy dobrze pamiętamy, "rząd zawsze się wyżywi".

Na tę stagnację gospodarczą i niereformowalny "imposybilizm" dodatkowo nałożył się i wszystko pogrążył problem z imigrantami, w przeważającej większości pochodzącymi z dawnych francuskich kolonii, głównie muzułmanów z państw Afryki północnej, którzy w porównaniu z innymi migrantami przybyłymi do Francji, bardzo opornie się integrują i równie niechętnie garną się do pracy. Mają natomiast pretensje do wszystkich, a zwłaszcza do władz i policji, która czasami interweniuje w dzielnicach na przedmieściach zamieszkałych przez muzułmanów w celu zaprowadzenia prawa i porządku, co kończy się zazwyczaj erupcją wspomnianego na wstępie zdziczenia.

Skutki. Protest żółtych kamizelek jest konsekwencją w skrócie opisanej wyżej sytuacji w jakiej znalazła się Francja. Zarówno prezydent Francji jak i popierający prezydenta rząd, posiadający bezwzględną większość w parlamencie, podejmują różne inicjatywy ponoć w interesie francuskiego społeczeństwa i Francji, niestety dość nieudolnie. Raz zniosą jakieś mało istotne obciążające mieszkańców podatki, ale zaraz w ich miejsce wprowadzają nowe, gdyż pole manewru rządzących jest mocno ograniczone przez deficyt, czyli zadłużenie sięgające blisko 100% PKB. Jak Francuzi sami twierdzą, są najbardziej opodatkowanym społeczeństwem na świecie, a tylko w ostatnim roku podniesiono różne opłaty i taksy aż 16 razy, wśród nich akcyzę do paliw, czyli cenę samych paliw, co przelało kielich goryczy i wtedy właśnie zrodził się protest tzw. "żółtych kamizelek". Wśród protestujących od początku dominowali przedstawiciele tzw. klasy średniej (średnia zarobków ok. 2 tys euro/miesiąc), którzy wg badań mają coraz większe problemy, aby pod koniec miesiąca powiązać koniec z końcem. Jednocześnie ogłoszono, że Francja już ma miliom swoich własnych milionerów, co zapewne jest rezultatem minionych szalonych lat neoliberalizmu gospodarczego i globalizmu światowego.

Tymczasem francuski rząd zamiast serio potraktować protesty Francuzów stale zajmuje się prawami kobiet, prawami migrantów, prawami najróżniejszych mniejszości z LGBT na czele, czy upowszechnianiem teorii gender itp. itd. Gdy zaczęły się protesty żółtych kamizelek w parlamencie francuskim nadal debatowano o ustawie zabraniającej rodzicom wymierzania klapsów swoim dzieciom. Jak nic we Francji się nie zmieni, a na to niestety się zanosi, to w końcu porządnego klapsa dostaną tamtejsze elity polityczne, aż miło będzie popatrzeć. We wczorajszych zadymach w Paryżu odnotowano podobno przypadki policjantów przebierańców, którzy zamaskowani wtapiali się w tłum manifestantów rozpalając do czerwoności ich zdziczałe nastroje.

PS - W #Marseille policja zdjęła hełmy. Nie chcą iść wbrew własnemu narodowi ... Właśnie dlatego bardzo ważne jest, abyśmy nie dostali żadnej europejskiej policji ... elita musi odejść (update: nie w Marsylii tylko w Pau, reszta się zgadza)

https://twitter.com/deutsch365/status/1069179103532802048
https://www.sudouest.fr/2018/12/01/gilets-jaunes-la-tension-monte-devant-l-hotel-de-ville-a-pau-5617254-4344.php



Wykop Skomentuj152
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka