Do takiego wniosku doszli wybitni fizycy i inni uczeni, przesuwając wskazówki Doomsday Clock o dwie minuty do przodu, właśnie na 11.55.
Powodem oczywiście globalne ocieplenie klimatu, które ma nas wszystkich wykończyć. Zanim zaleje nas woda i pomrzemy z braku jedzenia na wysuszonych słońcem pustyniach, zeżrą nas bakterie i wirusy, które jedyne przetrwają nieuchronną potem "nuklearną zimę".
Nie wiem, czy nie przesadzają. W końcu kiedyś i tak koniec świata nastąpi - sami naukowcy mają na to ileś teorii, poza innymi źródłami takiego przekonania. Apokalipsę możemy jednak zafundować sobie sami - czy to bronią nuklearną, zgubnym wpływem emisji gazów cieplarnianych na klimat Ziemi czy kreowaniem biotechnologii, które wymkną się spod kontroli.
Katalog światowych strachów się powiększył. Dobrej nocy.


Komentarze
Pokaż komentarze