Ożywiła nam się dyplomacja. Można powiedzieć, że dostała "rakietowego przyśpieszenia", bo chodzi m.in. o tzw. tarczę. W Warszawie goszczą Perwez Musharraf, prezydent Pakistanu, Robert Gates, sekretarz obrony USA, a za chwilę również Condoleezza Rice (maj), sekretarz stanu USA i sam prezydent USA George Bush (czerwiec, Jurata). Dawno nie było takiego wysypu ważnych wizyt.
Oczywiste jest to, że Amerykanie przyjeżdżają tylko wtedy, gdy im o coś chodzi. Kiedy sprzedawali nam F-16 i zabiegali o wysłanie naszych chłopców do Iraku, też przyjeżdżali. Bush mówił wtedy o NATO od Bałtyku do Morza Czarnego. Pamiętacie?
Ale taki Musharraf nie przyjeżdża wyłącznie dla splendoru (swojego?). W oczywisty sposób widzi Warszawę jako jedno z miejsc, które warto odwiedzić. Podobnie jak Madryt. Nie tylko ze względu na zaangażowanie Polski w operację ISAF w Afganistanie, również ze względu na polski głos w NATO i UE, które nad tą operacją mają polityczną i wojskową pieczę. Mush bardzo narzeka na ulubioną marionetkę tzw. Zachodu, prezydenta Karzaja, który oprócz tego, że ubiera się oryginalnie, niewiele robi. Mush stąpa twardo po ziemi, przeżył 2 znane próby zamachu, pakistańska bezpieka pilnuje go jak oka w głowie. Właśnie wydał w Polsce wartą polecenia książkę wspomnieniową. Ma kłopot: 165 mln ludzi kilkunastu narodowości w kraju 2 razy większym od Polski, którego 1/4 jest nie do rządzenia... I bądź tu mądry i goń Bin Ladena. Dlatego otwarcie przyznaje, że go wcale nie szuka. Warto by Warszawa i Polacy zauważyła, że są na świecie ludzie z większymi kłopotami niż Kaczyńscy i Tusk. I że są narody, które mają gorszych sąsiadów niż Rosja i Niemcy.
Co do tarczy, to "rakietowa dyplomacja" jest dla Amerykanów tak typowa, że aż nudzi. Dlatego z radością słuchałem ministra Szczygło (pierwszy raz), który bynajmniej nie piał z zachwytu, jak niegdyś Szmajdziński i Kwaśniewski a chłodno i z kamienną twarzą mówił o bezpieczeństwie Polski. Fakt, że Amerykanie "dogadują się" z Rosjanami nieco ponad głową Szczygły, musiał go zaboleć. I może dobrze, że Gates usłyszał w Moskwie tradycyjne NIET.
Newsem dnia są jednak porażające "szczegóły" wizyty Busha w Juracie, sprzedane drżącym z wrażenia głosem minister Jakubiak w głównym wydaniu Diariusza Rządowego, jakim były dzisiejsze Wiadomości TVP1. Słuchająca ich reporterka nie śmiała zapytać jak, co, dlaczego i po cholerę. Ale wiadomo, że 4 godziny w towarzystwie pary Kaczyńskich spędzi pierwsza para Ameryki. I że warto, by Polacy się w sprawie tej tarczy zastanowili do początku czerwca. Bezczelność, aż razi. Przecież mówiono nam o wielomiesięcznych negocjacjach...
Zobaczymy, trzymam kciuki za Szczygłę.


Komentarze
Pokaż komentarze