Francja wybrała. Przewidywalnie, bez polotu, dając wyraz temu, że jest z nią naprawdę źle. Od razu zastrzegam: taki był cały wybór w 2 turze głosowania. Z tym, że wybór Sego dawałby jakąś perspektywę gwałtownego przełomu, po jej kilku eksperymentach - a tak: będzie jak dotąd, za Chiraca. Może bardziej liberalnie w sferze działalności firm, ale przecież nie zrezygnuje się z 35 godzinnego tygodnia pracy ani całego tego "socjalu", który trzyma Francję blisko gospodarczego dna. Zresztą to dno jest całkiem całkiem.
Jakby na wiwat Francja wystrzeliła dziś z Gujany w kosmos rekordowy ładunek na Ariane 5, 9 ton w postaci dwóch satelitów. I to widomy znak, że tan kraj ma jednak potencjał. Niestety, pan Sarkozy nie wykorzysta go tak jak by można. A może jego inaczej się nie da wykorzystać, jak tylko z owym "socjalem"?
Na pocieszenie można tylko westchnąć, że Turcji (a więc też Ukrainie) do UE teraz dalej niż kiedykolwiek a eurokonstytucja, jakiej chce Merkel, w tej chwili jest już naprawdę martwa...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)