Najważniejszym tematem doniesień ze szczytu UE w naprawdę ważnych mediach stało się złamanie tabu przez Polaków, którzy odważyli się "wspomnieć o wojnie" (kto pamięta Bazyla Fawlty, wie o co chodzi;-) tuż przed negocjacjami. Niezależnie od tego, czy nasz "wielki demograf" ma rację, należą mu się brawa za oryginalność. Media, komentatorzy i politycy europejscy "wstrzymali oddech z przerażenia", jak mówi BBC World. Reporterzy z szeroko otwartymi oczyma mówią, że Polska "skłonna jest negocjować poza ustalonymi regułami Unii Europejskiej" i a jeszcze kilka dni temu nasz sojusznik, Mirek Topolanek, mówi o "zmrożeniu atmosfery" wypowiedziami polskiej delegacji. I dobrze, prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie, teraz wyszło szydło z Czecha i cała nadęta poza polskiej dyplomacji stawiającej na poparcie z Pragi warta jest tyle co para z ust na mrozie.
Jest dobrze, kompromis zapewne będzie, czy ten z Joanniny, czy inny. Nieważne. Ważne jest to, że niemal niezauważony przeszedł niebywały numer, jaki na szczycie wycięli Francuzi. Z właściwą sobie bezczelnością zażądali usunięcia z tekstu traktatu wzmianki o możliwie nie ograniczonej konkurencji jako podstawie gospodarki UE. Niemcy oczywiście się zgodzili. Tym samym po raz pierwszy od 50 lat Unia Europejska staje się formalnie gospodarką socjalistyczną.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)