Ci, którzy mieli nadzieję, że wraz z dymisją z posad rządowych skończy się dominacja Andrzeja Leppera w mediach elektronicznych, srodze się zawiedli. Już niespełna 2 godziny po rozmowie z premierem Lepper - niegdyś wyklęty z salonu cham - zasiadł naprzeciw gwiazdy TVN24 "Olejnikowej", by się wyspowiadać. Gdy wychodził, tłum reporterów, fotografów i kamerzystów skutecznie zablokował mu drogę do limuzyny.
Na ironię zakrawa, że pierwszą, która go ugościła, była pani, która go bojkotowała. Radio, które go bojkotowało, pierwsze podstawiało mikrofon po jego wyjściu od tej pani. Mam przeczucie, że jedynym medium, w którym Leppera może zabraknąć, będzie skrajnie upolityczniona, tj. oddana w pacht politykom rządzącym, TVP. Dopóki Lepper zaliczał się do rządzących, nikt nie śmiał przerwać transmisji jego konferencji prasowych. Teraz będą inne priorytety. Ale brak Leppera w mediach rządowych, nadrobią z powodzeniem prywatne. Współczuję widzom i słuchaczom, zgodnie z zasadą: kto wykopsany z rządu Kaczora, ten OK.
Premier Andrzej Lepper is dead. Long live Lepper Super Star!


Komentarze
Pokaż komentarze