Dziś doszło do jednego z grubszych skandali sądowych w Polsce. Skład pod przewodnictwem młodego asesora w Katowicach uznał, że pielęgniarki, te "od wcześniaków" nie popełniły przestępstwa.
Ze skąpych na razie doniesień medialnych wnika, że uznał iż zgromadzone w postępowaniu dowody nie wypełniają przesłanek odpowiednich artykułów K.K. Być może tak było. To zarzut do prokuratury. Ale jest coś takiego jak "społeczne poczucie sprawiedliwości", nie mające nic wspólnego z "socjalizmem", które sprawia, że w martwe artykuły K.K. można tchnąć życie tego właśnie społeczeństwa. Bez uznania tego, jako równoprawnej podstawy orzekania, żaden sędzia nie jest godzien wydawać wyroków.
Zwłaszcza, że ów młody człowiek, zapewne nie posiadający jeszcze dzieci, miał narzędzia, które tak bulwersującą sprawę mogły dogłębniej wyjaśnić: mógł zażądać uzupełnienia materiału dowodowego, mógł zmienić kwalifikację prawną czynu, mógł poprosić o dodatkowe ekspertyzy. I pamiętać o tym, że "lud" patrzy i słucha.
Przypominam, że aby być sedzią i decydować o losie ludzi w imieniu RP, trzeba nie tylko ukończyć studia, aplikację i zdać egzamin. Trzeba też reprezentowac odpowiedni poziom doświadczenia życiowego, tej mądrości, którą nabywa się z reguły z wiekiem. Czy niespełna 30 latkowie powinni o nas decydować? Czy taki człowiek potrafi zrozumieć ból matki, ojca, dramat dziecka, jeśli nigdy nie trzymał w rękach bobasa?
Wreszcie brawa dla adwokatów. Zdjęcia wydawały się żelaznymi dowodami, śmierć jednego z dzieci gwoździem do trumny sprawy. Jednak wykazali prokuraturze, że to wszystko funta kłaków warte. Spełnili swój obowiązek. Teraz mam nadzieję, że będą stawać przed wyższymi instancjami.
W których mądrość wierzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (19)