Warszawka, oficjele 4RP i centralne media znów toną w powodzi rocznicowych łez, sztucznej zadumy i bogoojczyźnianego zadęcia. 63 rocznica PW jest jak się okazuje równie okrągła jak 60ta i może być czczona przez okrągły tydzień a może i dłużej. I dobrze, niech się czci.
Ale skoro Pan Prezydent tak bardzo chce wpajać pamięć o bohaterskim i romantycznym choć pozbawionym przygotowania politycznego, bezsensownym z wojskowego i strategicznego punktu widzenia Powstaniu Warszawskim, ciekaw jestem jak w przyszłym roku uczci pamięć jedynego wygranego powstania w historii Polski - Powstania Wielkopolskiego. Rocznica będzie 90ta, ostatni powstańcy zmarli jakieś 15 lat temu a poza tym w Poznaniu rządzi PO, więc hucznych obchodów spodziewać się nie należy.
Powstanie Wielkopolskie należy do najmniej obecnie znanych rozdziałów historii Polski XX wieku. Znów mamy do czynienia z "centralistycznym" skrzywieniem historiografii, która pomija bądź marginalizuje wydarzenia pozastołeczne, skupiając się na Piłsudskim. Ale czym byłaby II RP, PRL i 4RP bez części Śląska, Wielkopolski i Pomorza, które Polsce wywalczyły właśnie pozastołeczne powstania?
Aż się prosi o przypomnienie krwawych walk o poznańską Cytadelę, bohaterskich potyczek o niemal każde z silnie bronionych miasteczek Ziemi Lubuskiej, mądrze rozegraną stronę polityczną powstania, która nie dopuściła do zaprzepaszczenia jego sukcesów militarnych. Ostatnia szansa na to, by w zbiorowej pamięci Polaków zagościły nazwiska, jak Dowbór-Muśncki, Taczak, Maciaszek, Ratajczak - bo chyba jedynie Paderewski i Dmowski są powszechnie znani. 90ta rocznica będzie do tego doskonałą okazją.
Ale coś mi się zdaje, że jeśli Poznaniacy, władze Poznania sami o to nie zadbają, Warszawka nie zareaguje. Poznań pokazał w 50 rocznicę powstania z 1956 roku, że jest w stanie zorganizować obchody równie wielkie jak stolica. Teraz czas na powtórkę.


Komentarze
Pokaż komentarze