Kontynuując wątek obsady resortów, nie wypada nie zapytać co z Radkiem Sikorskim. Kaczyńscy wedle wyznawanej zasady "wiemy, ale nie powiemy" zdecydowali się na krok bezprecedensowy - zdezawuowanie osoby typowanej na szefa MSZ. Prezydent nie mógł przecież nie rozważać zagranicznego odbioru swoich słów z wywiadu dla Rzeczpospolitej. Prezydencki minister M.Kamiński nie wykorzystał szansy, by dyplomatycznie wyjaśnić co miał na myśli pryncypał. Powszechnie krążące interpretacje są dwie: domniemane wywiadowcze powiązania Sikorskiego, najprawdopodobniej z wywiadem brytyjskim, oraz powtarzana przez premiera "nadmierna stanowczość" w rozmowach w sprawie tarczy. Dodam tylko, że przypomninam sobie iż sami PiS-owcy rozpowszechniali wśród dziennikarzy pogłoski, jakoby tenże Radek chciał "wszystko oddać za darmo" Amerykanom.
Tak czy owak, PiS próbuje storpedować kandydaturę na kluczowy resort. Tusk ma zgryz, nie mniejszy zapewne niż z Bonim, bo i ranga ministerstwa zupełnie inna. Tusk ma wybór: postawić na swoim i zyskać szacunek za granicą a także w kraju - wśród własnych wyborców - ulec i dostać się pod niemiłosierny ostrzał PiS-owskiej propagandy (przypominam, że TVP i inne media publiczne są jeszcze ich i nie popuszczą). Ot, dylematy przyszłego premiera.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)