Święto Niepodległości przebiega na marszową nutę. Wojsko na ulicach, czołgi jako maskotki. Chcemy świętować tryumfy militarne, których Historia w XX wieku Polsce poskąpiła. Świętujemy więc bohaterskie klęski i porażki będące wynikiem zdrady sojuszników i agresji sąsiadów.
Tymczasem nikt publicznie nie mówi oczywistego historycznego faktu, że niepodległość Polski w XX wieku - ta w 1918, ta w 1945 (ograniczona) czy ta w 1989 nie była rezultatem walki zbrojnej Polski czy Polaków. Była w dwóch pierwszych przypadkach przez tę walkę wspierana, w drugim walka była z pewnością ważna, ale nie była kluczowa dla uzyskania i odzyskania suwerennego bytu państwowego. Rok 89 to już zupełnie inny proces, w którym o walce zbrojnej nie było nawet mowy.
Polacy walczyli w 3 armiach zaborczych w I WS. Tylko czy te siły wywalczyły Polsce niepodległość w 1918 roku? Owszem, była POW, był Piłsudski, Haller i inni, ale to proces polityczny a nie walka zbrojna, doprowadziły do powstania państwa polskiego. Paderewski miał tu większe zasługi niż Pierwsza Kadrowa. I to nie jest bluźnierstwo, tylko historyczna rzeczywistość. Gdyby jemu się nie udało - zapewne doszłoby do walki zbrojnej na większą skalę - ale fakt pozostaje faktem, to nie działania militarne dały II Rzeczpospolitą.
II WS od momentu agresji niemieckiej na ZSRS a zwłaszcza ataku Japonii na USA i włączenia się Ameryki do wojny również "wymknęła się" Polakom jako operacja wojskowa. Odegrali w niej znaczącą, ale nie rozstrzygającą rolę. Polskie siły na wschodzie i na zachodzie włączone były w operacje szerszych frontów o charakterze globalnym, i to siły polityczne stojące za tymi frontami zdecydowały o kształcie powojennego świata. Polacy stali się statystami. Polskie wojsko zapłaciło ogromną cenę, nie tylko w ofiarach i stratach, ale nie uzyskało dla Polski tego o co walczyło. O tym zdecydowali politycy i procesy, na które polskie wojsko miało bardzo ograniczony lub zgoła żaden wpływ.
Rok 1989, rozpad bloku komunistycznego. Wojsko nie odegrało (na szczęście) żadnej roli w tych wydarzeniach. To najważniejszy sygnał, że nie tylko w sile militarnej leży zdolność odzyskiwania i utrzymywania niepodległości. Przypomnę, że w 1989 w Polsce stacjonowały znaczne siły sowieckie i konfrontacja była realna. Nie doszło do niej w wyniku procesów politycznych, na które zresztą znów Polska nie miała większego wpływu. Mówię o procesie dekompozycji systemu władzy w ZSRS i krajach sojuszniczych, o nacisku sił Zachodnich. Można tylko stwierdzić, że pierwszym żołnierzem tej kampanii niepodległościowej był Człowiek w Bieli, który jak wiadomo "nie ma dywizji".
Fakt pozostaje faktem, jedynym zbrojnym działaniem Polski i Polaków, które skutecznie obroniło niepodległość w XX wieku była wojna 1920 roku. To świętujemy 15 sierpnia, słusznie wiążąc z Dniem Wojska Polskiego. Reszta ofiar, odwagi, bohaterstwa żołnierzy i dowódców polskich nie przynosiła sukcesów w obronie i odzyskiwaniu niepodległości. Procesy polityczne na skalę większą niż możliwości polskich sił zbrojnych okazywały się silniejsze. Pora może by się nad tym zastanowić, gdy na świecie odradza się militaryzm, wyścig zbrojeń i w Polsce politycy mówią o umacnianiu roli armii.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)