Co zrobić żeby w 2012 roku to polsko-ukraińskie ME były najważniejszą imprezą sportową? Ano nie dopuścić do startu igrzysk olmpijskich w Londynie. Mamy tam jak wiadomo naszego (oni mają swojego człowieka?) - Kazimierza Marcinkiewicza, o którym już teraz mówi się, że po zakończeniu kontraktu w EBOR, mógłby łaskawie pokierować jakąć instytucją od mistrzostw. Ale londyńska olimpiada stoi na przeszkodzie w odniesieniu jego największego życiowego sukcesu. Co tu zrobić? Kazek nie w ciemię bity. Wynajął chłopaków, jeżdżących chwiliwo piętrusami i dawaj podpalać!!! Popatrzcie co się dzieje: http://uk.news.yahoo.com/rtrs/20071112/tuk-uk-britain-smoke-fa6b408_7.html
Autor nie ponosi odpowiedzialności za ewentualną zbieżność tej prymitywnej spekulacji z wynikami śledztwa.


Komentarze
Pokaż komentarze