Jak doniosła polska prasa, polscy żołnierze w misjach w krajach islamskich, mogą wkrótce odpowiadac przed lokalnymi sądami za przestępstwa pospolite, wg. prawa koranicznego, tzw. szarijatu.
Nie wiemy niestety, jak ustosunkowuje się do tego MON i MSZ pod rządami PO. MSZ jest w Annapolis, MON lata F-16, premier redaguje Fakt. Na problemy rzeczywiste czasu, jasne że nie mają. I fajnie. Naszym żołnierzom, co pokazał casus Afganistanu, nie przysługuje żadna pomoc prawna, przynajmniej zinstytucjonalizowana, a więc w razie procesów MON będzie wydawał dziesiątki tysięcy dolarów na obsługę prawną. Fair enough, na to płacimy podatki.
Zachęcam jednak, aby zawczasu żołnierze zrewidowali swoje zachowanie, nawet do poziomu imion maskotek, które zapewne posiadają. Jak bowiem donoszą media brytyjskie, w takim Sudanie (zaraz obok Czadu, gdzie nasi mają jechać z misją) można dostać 40 batów za to, że pluszowego misia nazwie się imieniem Proroka. Oczywiście mogła to być prowokacja, ale uważać trzeba.


Komentarze
Pokaż komentarze