42
BLOG
Kosztowna zmiana daty
Sylwestra spędziłem w trzech miejscach jednocześnie. Kraków, Warszawa i Wrocław były na odległość telewizyjnego pilota, czyli w dłoni. Patrząc na rozmach produkcji, można ocenić, że trzy główne telewizje utopiły w tych imprezach spore miliony złotych. Tylko rachunek kosztów pokazuje jak wiele media są w stanie poświęcić dla budowy swej pozycji, a w takie noce jak ta, walka o widza trwa do upadłego. Oczywiście dla widzów to dobrze: mają za darmochę (czy aby?) teoretycznie na żywo występy gwiazd i gwiazdek, co prawda w większości z pół-playbacku, ale jednak, mają też choć wrażenie atmosfery "tradycyjnych" imprez noworocznych na otwartym powietrzu. Super. Tylko nieliczni malkontenci zauważą przy tym, że imprezom towarzyszy lawina komercji, że sms-owe pozdrowienia na crawlu kosztują 9 zł + VAT a artyści, cóż, oględnie mówiąc nie popisują się szczytem swych umiejętności. Mnie najbardziej doskwiera, że tylko takie imprezy są w stanie zainteresować produkcyjnie polskie telewizje, a kiedy dzieje się coś naprawdę ważnego, zwłaszcza poza kraje, mają nas one w nosie. Rok 2008 będzie bogaty w wydarzenia: przesądzone już wybory prezydenckie w Rosji, prawie przesądzone w Ameryce, mega-olimpiada w Chinach i Bóg wie co z wojną z terrorem. Polski widz dostanie to (poza transmisjami sportowymi) w bloczku zagranicznym, w najlepszym razie w lajfie (ale bez Leskiego;-) telewizyjnego mądrali-reportera. Szkoda środków, bo za rok znów musi być zabawa. Byle do Sylwestra.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)