Legenda 9/11 ma się wycofać z wyścigu o 44tą prezydenturę USA. Wg nieoficjalnych na razie informacji zwycięstwo McCaina na Florydzie skłoniło byłego burmistrza NY do rezygnacji z ubiegania się o nominację Republikanów. Giuliani prawdopodobnie nie poczeka nawet do Super Wtorku 05.02 i ogłosi poparcie McCaina jeszcze dzisiaj. I to senator z Arizony wydaje się w tej chwili stuprocentowo pewnym kandydatem Republikanów. Szkoda...
Giuliani mógł być dla Republikanów nadzieją na wygranie tych wyborów. Najbardziej liberalny z konserwatystów, o niekwestionowanej charyzmie, zdolnościach przywódczych i poparciu w bastionie Demokratów, Nowym Jorku. Owszem, już niemłody, ale za to doświadczony. I stoi za nim legenda człowieka, który nie zawiódł w obliczu największej tragedii na amerykańskiej ziemi. Wielu z nas pamięta te zdjęcia - głupia mina Busha vs. Giuliani w akcji ratowniczej. Ale jego kampania była zaledwie letnia, może zdawał sobie sprawę z tego, co teraz wydaje się nieuchronne.
Mianowicie, że Republikanie już zdali sobie sprawę, iż tych wyborów nie wygrają. Dramatyczna walka o Biały Dom rozegra się w obozie Demokratów, po zwycięstwie H.Clinton na Florydzie to ona znów jest na fali, przed Super Wtorkiem. Obama jeszcze przed chwilą cieszył się z poparcia Kennedych, teraz musi odzyskiwać utraconą pozycję lidera. Obama nadal wyprzedza Clinton, jeśli chodzi o liczbę zagwarantowanych głosów delegatów PD, ale jego pozycja w obozie nie jest tak silna, jak McCaina w swoim.
Oczywiście w tej chwili, przed Super Wtorkiem, jakiekolwiek wróżby mogą być guzik warte. Ostatnie "Orędzie o stanie Unii" Busha zarysowało punkty odniesienia: wojna w Iraku zeszła na dalszy plan, co może zmniejszać szanse "starego wiarusa" McCaina w starciu z oboma kandydatami Demokratów. Nadal jednak nie wiemy, jak potoczy się walka w ich obozie. H.Clinton ma za sobą mimo wszystko dobre wspomnienia Amerykanów o okresie stabilnej prosperity za czasów jej męża, Obama z kolei ma - na razie głównie werbalne - świeże pomysły na gospodarkę. Bush utrudnił im obojgu zadanie, podkreślając znaczenie cięć podatkowych dla amerykańskich rodzin i dla gospodarki kraju. Czy kredyt hipoteczny tym razem zdecyduje o preferencjach wyborczych Amerykanów? Może się to okazać już za tydzień...


Komentarze
Pokaż komentarze (10)