KUL jest placówką naukową w której pracował sam bł Jan Paweł II. Nie ma wobec tego najmniejszych wątpliwości, że misją KUL jest współpraca z kościołem-tym bardziej, że dzisiaj, jak w co roku, zbierana jest "taca" właśnie na KUL. Mało tego. Rektor uniwersytetu sam nazywa nas w liście przyjaciółmi, więc jest świadom tego, że my-wierni KRzK-ten jakiś skromny budżet dajemy na tę misję dajemy.
Teorytycznie powinniśmy mieć "nasz" uniwersytet, zaopatrzony w "naszą" kadrę naukową, kształcącą naszą młodzież-w zupełnym przeciwieństwie do metody kształcenia uniwersytetów świeckich, nie mających przymiotnika "katolicki".
Pytam więc gdzie są owoce tej pracy?
Dlaczego nie ma prężnych katolickich środowisk naukowych, gdzie jest ta kadra, która ma indoktrynować naszą młodzież, nie tylko kształcić ich wg katolickich zasad, ale również ich zaszczepiać nauką kościoła?
Dlaczego prym wiodą profesorowie świeccy, a ich koledzy z KUL nie są dla nich realną alternatywą, sprzeciwem wobec laicyzacji powszechnej?
Gdzie jest ta prężna machina naukowo-dydaktyczno-propagandowa o nazwie KUL na którą przecież kościół katolicki daje pieniądze co roku!
Po Janie Pawle II pustka.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)