Po około 68 latach żolnierze wyklęci polegli w walkach na kresach oraz dzisiejszej wschodniej Polsce doczekali się konkretnego upamiętnienia w postaci nowego pomnika. Bylem na tych uroczystościach.
Pomnik znajduje się na ulicy Portowej w Augustowie, można doń dojść idąc w kierunku Portu żeglugi Augustowskiej, a następnie wzdłóż rzeki Netta. Na odsłonięciu byli obecni najbardziej dostojni kaplani miasta Augustów-wyglosili krótką homilię i poświęcili pomnik, burmistrz Augustowa oraz europosel z tego regionu-Jarosław Zieliński.
Bylo podniośle i uroczyście, z salwą honorową, ale najbardziej wzruszającym momentem bylo przemówienie bliskiej krewnej jednego z zamordowanych żołnierzy.
Opowiadała ona o tym, że nie ma nikogo, kogo można pociągnąć do odpowiedzialności za utratę Grodna i Lwowa. Na Białorusi, gdzie mieszka, jest czlonkiem jakiegoś stowarzyszenia. Chcieli oni upamiętnić żolnierzy wyklętych. Udało im się postawić tablicę, która po kilku dniach została zniszczona przez niewiadomokogo. Innym razem postawili oni krzyż, w tym samym celu. Zostal on po kilku dniach spiłowany, a ich samych postawiono przed sądem.
Jednak najbardziej wzruszyłem się, gdy z drżącym głosem powiedziala, że to pierwszy pomnik, gdzie jej krewny, który nie wiadomo gdzie jest pochowany, został wymieniony z imienia i nazwiska.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)