Jak już zapewne wszyscy wiemy, 17 letnia licealistka z Gorzowa wielkopolskiego po przez to co zrobiła, czyli zadanie banalnego i śmiertelnie poważnego pytania premierowi niemałego państwa w centrum Europy, a następnie wprawienie go w stan zakłopotania, ocierającego się o panikę Zrobiła coś co leży na sercu wielu zwykłych, dobrych ludzi. Gdy następnie w obliczu fleszów i reflektorów postąpiła jak najbardziej honorowo i konsekwentnie, to dała wielu ludziom jakąś taką przedziwną nadzieję i moc. Wydarzenia te przeszły do naszej pamięci i do historii. Nikt nigdy nie pokazał w mediach jak można z dziecięcą łatwością pokonać wszechogarniające Zło za pomocą prostego i skromnego Dobra.
Te wydarzenia owszem, są bardzo ważne ze względów historycznych, ale mam takie wrażenie, że to wszystko wyewoluowało (co za słowo) w coś czego się jeszcze miesiąc temu się nie spodziewaliśmy. Mianowicie w pytanie metafizyczne o nas i do nas. Jacy my, Polacy jesteśmy. Powstało pewne zamieszanie w sercach wielu ludzi. i nie chodzi mi tutaj o stosunek do tego co powiedziała Marysia Sokołowska, ani o jej stanowisko wobec premiera, ale o to czy potrafimy śmiało i odważnie głosić prawdę. Nawet w obliczu spodziewanych prześladowań i wrogiej potęgi.
Mam tu na myśli nas wszystkich, bo to co się stało i dzieje się na naszych oczach to znak, że Bóg o nas, o Polakach nie zapomniał. Ma dla nas ofertę. Tylko co się dzieje z nami? Tak zwane media prawicowe, albo innymi słowy mówiąc tzw. „nasi” sprawę albo bagatelizują, albo wręcz z niej szydzą. Z kolei media lewicowe mówią o tym, że trzeba by zrozumiała raz na zawsze, że jej to co zrobiła płazem ujść nie może, a po nad to napuszcza na nią melanżerię i jej otoczenie.
Przypominam, że chodzi o jedno dziecko. To jedno dziecko ma właśnie na barkach taki ciężar. No więc co się dzieje dalej? Czy to dziecko upada pod tym ciężarem, pod którym na jego miejscu nie jeden dorosły człowiek by się rozkleił? Nie. Ona walczy. Walczy z całym światem i nie dość, że mu nie ulega, to jeszcze w tej wojnie odnośi zwycięstwo za zwycięstwem. Tak. To jest właśnie tak. Aż powtórzę. Zwycięstwo za zwycięstwem. Okazuje się, że całe Zło tego świata nie może jej tknąć. Okazuje się, że istnieje coś potężniejszego.
Jeszcze raz pragnę podkreślić i was do tego zachęcić by spojrzeć na te wszystkie sprawy od strony metafizycznej. Oto Polska, cała opleciona mrokiem. W tej pustce i ciemności nagle zajaśniało pytanie jednego, niewinnego, dobrego, uporządkowanego dziecka. Nie można go nie zauważyć, bo pośród mroku wszelkie światło jest bardzo widoczne. Tu już chodzi o nas. O nasz stosunek do prawdy, oraz o to czy potrafimy stać wyprostowani, kiedy inni chodzą na czworaka.
Ono potrafi a ty?


Komentarze
Pokaż komentarze (42)