Nieobecni racji nie mają. To powiedzenie często powtarzane jest w kontekście wyborów. Ma ono na celu skłonienie obywateli do udziału w głosowaniu, nawet jeśli nie są zadowoleni z żadnego z kandydatów.
Jednak czy to naprawdę jest jedyna opcja?
Oczywiście, że nie.
W Polsce mamy dwie izby parlamentu: Sejm i Senat.
- Ordynacja wyborcza do Sejmu jest "proporcjonalna", co oznacza, że każdy głos ma równą wagę.
- Ordynacja wyborcza do Senatu jest "jednomandatowa", co oznacza, że zwycięzcą zostaje kandydat, który uzyskał najwięcej głosów w danym okręgu.
Jeśli nie zgadzasz się z ordynacją do Sejmu, to możesz sprzeciwić się jej, deklarując "bez Sejmu" przed złożeniem podpisu na liście wyborców (członek komisji powinien to dopisać, obok miejsca twojego podpisu) i nie pobierając tak karty kandydatów na posłów, biorąc udział w wyborach, ale tylko do Senatu.
W ten sposób wyrazisz swój głos w sprawie, która jest dla Ciebie ważna, nie popierając żadnego z kandydatów do Sejmu, a głos pozostanie widoczny w sprawozdaniu komisji jako różnica pobranych kart pomiędzy głosowaniami Sejmu i Senatu.
To nazywa się akcja #bezSejmu
Osobiście od lat stosuję tę metodę. Uważam, że jest to najlepszy sposób na wyrażenie swojego sprzeciwu wobec ordynacji do Sejmu, lecz jej wymiar oddziaływania zależy też od Twojej deklaracji!
Jeśli Ty również nie zgadzasz się z tą ordynacją lub nie jesteś nadal pewny kogo poprzeć, to zachęcam Cię do udziału w wyborach #bezSejmu. To najlepszy sposób, aby pokazać, że nie akceptujesz obecnego systemu wyborczego, dający legitymizację obecnym partiom.
????Postaw wirtualną kawkę na stronie: https://buycoffee.to/gandalf


Komentarze
Pokaż komentarze (2)