„Gdzie wszystko jest dozwolone, nic nie jest dozwolone”.
W stolicy, która uważa się za centrum europejskiego porządku i rozwoju, jeden widok potrafi zburzyć całą tę misternie budowaną fasadę. Ulica Fasolowa 29 to nie tylko adres – to symbol bezsilności, ignorancji i braku szacunku dla drugiego człowieka. W tym miejscu, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota, a każdy obywatel zasługuje na bezpieczeństwo, budowlana wolna amerykanka rozkwitła w pełni. I nikt nie ma zamiaru się tym przejmować. Przynajmniej na razie.
Całość pełnej treści do przeczytania na blogu tutaj:Warszawski Dzikus w betonowej dżungli: Kto i za ile pozwala na budowlane bezprawie na ulicy Fasolowej? |
Patrząc na ulicę Fasolową, widzimy coś więcej niż tylko plac budowy. Widzimy zderzenie dwóch światów: świata zasad i świata „załatwię to, jakoś to będzie”. Ta budowa to lustro, w którym odbija się stan naszego społeczeństwa. Pokazuje, jak łatwo dać się ponieść wygodzie i zyskowi, ignorując prawo i godność innych. Aż do momentu, gdy „jakoś to będzie” zamieni się w „coś się stało”.
Oprac. redaktor Gniadek
|
Przeczytaj również: |
Fot. ilust. Bez pozwolenia | Konfitura





Komentarze
Pokaż komentarze (2)