Blog Gościnny
„Zacząłże on/Uderzać w ton?…/Czy taki Mistrz!… że gra… choć odpycha?…” C.K.Norwid, Fortepian Chopina
0 obserwujących
6 notek
11k odsłon
  326   1

Prawda o inflacji i jej przyczynach. Na przykładzie Polski i Niemiec.

Symetria wskaźników inflacji Niemiec i Polski (dopiski na wykresach moje):

image

https://300gospodarka.pl/wykres-dnia/inflacja-w-polsce-na-przestrzeni-lat-wykresy-gus

image

https://300gospodarka.pl/news/inflacja-w-niemczech-we-wrzesniu-2022-ile-wyniosla

Inflacja i tak nas czekała, więcej, już gwałtownie rosła na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie. Mówienie o Putinflacji ma sens tylko wtedy, gdy mamy na myśli okres od lutego 2022. Wtedy w całej Europie inflacja gwałtownie wzrosła, ale prawda jest taka, że zaczęła już rosnąć równie gwałtownie od początku 2021 r. W przypadku Niemiec, gdzie jeszcze w 2020 r. inflacja była na poziomie 0 proc., od stycznia 2021 do stycznia 2022 skoczyła do 5 proc. W Polsce inflacja w 2020 była na poziomie 3 proc., a jedyne lata, kiedy inflacja była na poziomie 0 proc. i niższym (deflacja) to 2014-2016. Nagle w styczniu 2017 r. inflacja skacze do poziomu 2 proc. a wraz z początkiem pandemii Covid-19 rośnie do 3 proc. i utrzymuje się na tym poziomie do końca 2020 r. Wówczas następuje rok 2021 i odbicie popandemiczne gospodarki i wzrost inflacji w całej Europie. W Polsce do końca 2021 r. inflacja osiąga aż 10 proc. W Niemczech 5 proc.

[Tak na marginesie: co do kryzysu z 2008 r. spowodowanego pęknięciem tzw. bańki kredytowej, spowodował on nawet spadek inflacji np. w Niemczech do zera w latach 2008/2009 (zmiejszenie popytu) i wzrost do 2 proc. w latach późniejszych aż do ponownego spadku do zera w latach 2014-2016. W Polsce inflacja też spada o dwa punkty z 4 do 2 proc. i rośnie znowu do 4/5 proc., aby w latach 2014-2016 spaść do zera... a więc symetria i tutaj jest niemal doskonała... ale ta uwaga będzie mieć większe znaczenie w związku z tym co napiszę dalej]

Potem mamy luty 2022 i początek wojny na Ukrainie, embarga na surowce energ. z Rosji, wzrost cen energii, paliwa i tym samym cen głównie produktów spożywczych. Należy tu zwrócić uwagę na symetrię wskaźników inflacyjnych w Polsce i w Niemczech. Również w Niemczech lata 2014-2016 to lata niemal zerowej inflacji. W Polsce doszło aż do deflacji, co wcale nie jest pozytywne, gdyż wówczas ceny rynkowe spadają poniżej kosztów produkcji co odbija się znowuż negatywnie na producentach, którzy w następnych latach zaczęli sobie to po prostu odbijać. W Niemczech nie było deflacji więc to odbicie nie było aż tak wysokie jak w Polsce a w roku 2020 inflacja znowu spadła tam do zera, a nawet nieco poniżej zera z powodu zapewne obniżonego popytu ze względu na pandemię. Rok 2021 to rok odbicia w całej Europie.

Co z tego w tym najogólniejszym sensie wynika? To, że gospodarka europejska jest ściśle ze sobą powiązana i rządzi się w dużej mierze własnymi, niezależnymi od kolejnych rządów prawami pod warunkiem, że rządy polityków nie wprowadzają dodatkowych czynników zakłócających płynność gospodarczą. Im mniej politycy ingerują w gospodarkę, tym lepiej dla niej i tym lepiej ona się trzyma. Te ingerencje są zresztą potrzebne jedynie w czasach kryzysów. Politycy jak zwykle usiłują przypisać sobie wzrosty a swoim przeciwnikom politycznym kryzysy i spadki. Szczególnie w Polsce ma to miejsce. Nagie liczby jednak pokazują, że zmiany władzy w naszym kraju nie miały zbyt dużego wpływu, a w zasadzie żadnego, na stan gospodarki odkąd została ona zintegrowana z gospodarką unijną i światową po upadku komunizmu. Wskazują na to wykresy inflacji w Niemczech i Polsce od przynajmniej 2000 r. W latach 1990-2000 gospodarka Niemiec była rzecz jasna w znacznie lepszym stanie ze względu na zmiany systemowe w Polsce i konieczność wyregulowania gospodarki i przestawienia jej na gospodarkę wolnorynkową. W 1998 r. inflacja tam wynosiła 0 proc. - u nas 14 proc. ale już w 2002 r. wynosiła tylko 4 proc. podczas gdy w Niemczech 2 proc. Ta dwukrotna różnica na naszą niekorzyść będzie się już potem utrzymywać z niewielkimi wahaniami aż do dzisiaj.

PiS jako partia rządząca od 7 lat powinno wręcz uciekać od przypisywania sobie wpływu na stan gospodarki w Polsce, gdyż to właśnie po swoich poprzednikach odziedziczyło ono zerową inflację co umożliwiło późniejszy wzrost gospodarczy symetryczny zresztą w całej UE... gdzie przecież PiS już nie rządził. Zresztą, za rządów PO ta symetria również była podobna, gdyż - jak już powiedziałem - nasza gospodarka była już na tyle zintegrowana z europejską aby rządziła się swoimi prawami. Już nigdy nie dowiemy się jakby to było, gdyby nie wybuchła wojna na Ukrainie. Czy inflacja w Polsce dalej by rosła z powodu odbicia popandemicznego w całej Europie i świecie? Tak samo jak nie dowiedzą się tego w Niemczech czy w Czechach.

Są oczywiście jeszcze wewnętrzne czynniki, które dokładają się do stanu inflacji w każdym kraju i w jednym mogą ją bardziej utrwalić niż w innych. Niestety złe tendencje dla naszego kraju są już obserwowane dzisiaj. Jak to będzie ostatecznie jednak nie dowiemy się wcześniej jak za dwa, trzy lata. I to pod warunkiem, że wojna na Ukrainie się skończy w przyszłym roku i nie zostaniemy w dodatku w nią jeszcze bardziej zaangażowani. Póki co nasz rząd, i nie tylko zresztą, może zasłaniać się wpływami zewnętrznymi i to właśnie robi. W dużym stopniu ma do tego prawo i to prawo potwierdzają statystyki. Nie ma już jednak żadnych obiektywnych przesłanek za tym w tych statystykach, które pozwalałyby mu przypisywać sobie jakiś większy wpływ na stan naszej gospodarki na przestrzeni tych siedmiu lat, na którą największy, jak nie jedyny, wpływ miała głównie gospodarka europejska jako całość, a w szczególności Niemiec, naszego największego partnera gospodarczego. Nie bez przyczyny ta symetria między naszymi krajami, o której była mowa.

Takie są racjonalne i naukowe przyczyny tych wszystkich zmian w naszej gospodarce na przestrzeni ostatnich 25 lat. Od przynajmniej 2000 r. jesteśmy częścią europejskiej i światowej gospodarki wolnorynkowej i rządzimy się tymi samymi prawami co ona oraz dzielimy z nią wzrosty i spadki w dużej mierze NIEZALEŻNE od tych czy tamtych rządów. Politycy najlepiej przysługują się gospodarce jak najmniej w nią ingerując, a jeśli już to tylko w sytuacji kryzysu, wówczas jednak powinni dostosowywać się do rad ekonomistów... które niestety bardzo rzadko pokrywają się z radami speców od wizerunku.

Lubię to! Skomentuj15 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka