Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
129 obserwujących
1617 notek
2056k odsłon
773 odsłony

Czy obowiązek noszenia maseczek ma sens?

Wykop Skomentuj64

       Na fejsbużycy ludzie intensywnie dyskutują o koronawirusie. Więc wyciągam moim zdaniem ciekawe fragmenty polemiki. Polecam ten profil: Tomasz Działa, a w szczególności taki cykl: Mity dotyczące koronawirusa

Grzegorz GPS Świderski

Skarpetki <- poprzednia notka 

następna notka -> Teoria snu


„W czasie wczorajszego posiedzenia skandalicznie i niebezpiecznie zachowali się posłowie Konfederacji. Krzysztof Bosak (Ruch Narodowy), Grzegorz Braun (KKP) i Jakub Kulesza (KORWiN) zignorowali ustalenia prezydium Sejmu odnośnie masek ochronnych na sali plenarnej."

       Można krytykować ignorowanie ustaleń prezydium Sejmu, ale uznanie braku maseczek za niebezpieczne i skandaliczne nie ma poparcia w dowodach naukowych. Epidemiolodzy są zgodni - nie ma żadnych dowodów naukowych na to, że noszenie maseczek przez ogólną populację może przynieść jakiekolwiek korzyści. 

       Prof. Tom Jefferson, epidemiolog: "Poza ludźmi, którzy działają na pierwszej linii frontu (lekarze, pielęgniarki), nie ma dowodów na to, że noszenie maseczek robi jakąkolwiek różnicę, ale, co jeszcze bardziej zadziwiające - nie mamy tu pewności: nie wiemy, czy to w ogóle ma jakiekolwiek znaczenie, czy nie ma (brak jakichkolwiek dowodów)." 

       Prof. Carl Heneghan, epidemiolog: "Z całą pewnością ludzie mogą nosić maseczki, ale nie mogą powiedzieć, że jest to decyzja oparta na dowodach. Jest istotna różnica między decyzją opartą na dowodach (naukowych), a enigmatycznym stwierdzeniem: 'kieruje nami nauka', co nie jest żadnym dowodem."  https://www.youtube.com/watch?v=Z3plSbCbkSA

"Ostentacyjnie nie zakładali masek, dmuchając na innych posłów oraz pracowników sejmu. Mogło to narazić te osoby na zakażenie się koronawirusem, którego przebieg może być zarówno bezobjawowy, jak i doprowadzić do śmierci."

       Ponownie - niezałożenie maseczki nie jest dowodem na stwarzanie jakiegokolwiek zagrożenia, bowiem nie ma dowodów na to, że maseczki cokolwiek zmieniają w transmisjach wirusa w ogólnej populacji. Takie badania mamy tylko w warunkach dosyć szczególnych, na szczególnej grupie ludzi. Mianowicie na personelu medycznym, wyszkolonym w procedurach, korzystającym z pewnych typów maseczek, w dosyć ściśle ograniczonych czasowo warunkach oraz w okolicznościach medycznych (zabiegi medyczne, opieka nad chorymi). Czyli nie u fryzjera, w tramwaju, toalecie, na sali plenarnej. Każdy rozsądny człowiek rozumie, że przepisów ruchu drogowego nie powinno się tworzyć w oparciu o badania kompetencji i wyników kierowców rajdowych na torze. Podobnie w nauce wyników podobnych badań nie wolno generalizować na ogólną populację. Stąd zresztą opinie Oxfordzkich naukowców zacytowanych powyżej. 

       Jeśli ktoś natomiast dmucha na innych ludzi, będąc chorym, jest to celowe narażanie kogoś na zakażenie i powinno być potępiane (grozi za to również odpowiedzialność karna). Tyle, że Braun, Bosak i Kulesza przyszli tam, z tego co wiadomo, jako zdrowi ludzie. Jeżeli jednak pracownicy sejmu oraz inni posłowie poczuli się wobec tego zagrożeni - zawsze mogą pozwać wspomnianych posłów. Jestem bardzo ciekaw postępowania dowodowego w tej sprawie.

"Mogło to narazić te osoby na zakażenie się koronawirusem, którego przebieg może być zarówno bezobjawowy, jak i doprowadzić do śmierci."

       Zgadza się, takie same konsekwencje może mieć i zwykła grypa, a jakoś w poprzednich sezonach zachorowań nie wymagaliśmy od nikogo noszenia maseczek, pomimo, że oba wirusy charakteryzują się zbliżoną śmiertelnością (co wiemy już w tej chwili z badań przesiewowych na przeciwciała).

"Racjonalny wolnościowiec to osoba odpowiedzialna za skutki swoich działań. Stosuje się do zaleceń naukowców i nie naraża innych na zakażenie i śmierć."

       Zgadza się. Doprecyzować należy tylko czym jest narażanie innych na śmierć. Ze znikomym prawdopodobieństwem narażamy innych na śmierć także w czasie sezonu grypowego, czy nawet przekazując dzieciom niewłaściwe nawyki żywieniowe. Grypa jest tu dobrym odwołaniem do rozsądku, zwłaszcza, że mówimy o chorobie o podobnej śmiertelności do grypy, ale o znacznie krótszej liście udokumentowanych naukowo powikłań i zarażającej mniejszą liczbę osób (grypa zaraża co roku aż 3-4 mln Polaków).

       Druga sprawa - jeśli ktoś chciałby, aby zalecenia naukowców stawały się obowiązującym prawem, tylko dlatego, bo są rozsądne i słuszne, to postuluje merytokratyczny, ale jednak autorytaryzm. Naukowcy zalecają również takie a nie inne spożycie cukru i, jeśli ktoś to spożycie przekracza, to nie znaczy, że należy mu tego zakazać, bo takie są zalecenia naukowców albo nakładać podatki na cukier, jak miłościwie nam panujący premier, który też w tym wypadku mógłby zasłaniać się nauką i statystykami.

       Nie wszystko co jest zaleceniem naukowców powinno stawać się obowiązującym prawem. Warto też zdawać sobie sprawę, że zalecenia niektórych naukowców w sprawie maseczek mają charakter mocno spekulatywny, wywodzą oni swoje przekonania z korelacji, czy studium przypadków, które nie są w nauce dowodami, które moglibyśmy odnieść do ogólnej populacji. Tym bardziej nie powinny się one stawać obowiązującym prawem i pozostać w sferze właśnie zaleceń.

Wykop Skomentuj64
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości