GPS GPS
575
BLOG

Dlaczego betelek jest lepszy od brydża

GPS GPS Gry Obserwuj temat Obserwuj notkę 13
Bry­dż to sport. To świet­ny sport umy­sło­wy, lep­szy od sza­chów. Bry­dż spor­to­wy bar­dzo róż­ni się od to­wa­rzy­skie­go, choć za­sa­dy li­cy­ta­cji, roz­gryw­ki i punk­ta­cji są ta­kie sa­me. W tej not­ce wy­tłu­ma­czę róż­ni­cę mię­dzy bry­dżem to­wa­rzy­skim a spor­to­wym, wy­ja­śnię, dla­cze­go bry­dż trak­to­wa­ny tyl­ko to­wa­rzy­sko nie ma sen­su i wy­ja­śnię, dla­cze­go wy­my­ślo­na prze­ze mnie gra be­telek je­st do ce­lów roz­ryw­ko­wy­ch, za­ba­wo­wy­ch, to­wa­rzy­ski­ch i in­te­gra­cyj­ny­ch lep­sza od bry­dża.

Gra ze­spo­ło­wa

  Istot­ną, naj­waż­niej­szą, klu­czo­wą, nie­usu­wal­ną ce­chą bry­dża je­st to, że je­st grą ze­spo­ło­wą, a nie in­dy­wi­du­al­ną. Nie mo­że w bry­dża grać jed­na oso­ba prze­ciw dru­giej, w niej gra pa­ra prze­ciw pa­rze. Ma­my więc dwie dwu­oso­bo­we dru­ży­ny. Ja­ko in­dy­wi­du­al­ny czło­wiek mam jed­ne­go part­ne­ra, współ­pra­cow­ni­ka, ko­ope­ran­ta, z któ­rym wspól­nie wal­czy­my prze­ciw dwóm opo­nen­tom, prze­ciw­ni­kom, wro­gom. Jed­nak­że tak je­st tyl­ko w bry­dżu to­wa­rzy­skim, bo w bry­dżu spor­to­wym w isto­cie naj­mniej­szą moż­li­wą dru­ży­ną, któ­ra gra w tur­nie­ju je­st gru­pa czte­ro­oso­bo­wa. Wy­ni­ka to z te­go, że bry­dż je­st grą lo­so­wą.

  To, któ­ra pa­ra w da­nej roz­gryw­ce wy­gra, za­le­ży oczy­wi­ście od umie­jęt­no­ści gra­czy, ale waż­niej­szy je­st układ kart, któ­ry się do­sta­nie. Dla­te­go isto­tą bry­dża spor­to­we­go nie je­st to, by wy­grać w po­je­dyn­czym roz­da­niu, ale by jed­na pa­ra z na­szej dru­ży­ny ro­ze­gra­ła da­ny układ kart le­piej, niż pa­ra z dru­ży­ny prze­ciw­nej ro­ze­gra iden­tycz­ny układ. I wte­dy bry­dż sta­je się cał­ko­wi­cie nie­za­leż­ny od ukła­du kart i sta­je się tyl­ko i wy­łącz­nie grą umie­jęt­no­ści. W uprosz­cze­niu bry­dż to­wa­rzy­ski je­st grą lo­so­wą, a bry­dż spor­to­wy je­st grą umie­jęt­no­ści.

Lo­so­wo­ść w grze

  Oczy­wi­ście im wię­cej roz­dań ro­ze­gra­my, tym czyn­nik lo­so­wo­ści za­ni­ka tak jak w po­ke­rze. Z gor­szą kar­tą prze­gra­my, a z lep­szą wy­gra­my, ale gdy to zro­bi­my wie­le ra­zy, to gra­jąc le­piej, ma­jąc wię­cej umie­jęt­no­ści, le­piej wy­ko­rzy­sta­my i złą, i do­brą kar­tę. W po­ke­rze do­dat­ko­wo do­cho­dzi czyn­nik psy­cho­lo­gicz­ny. Wy­gry­wa­my nie tyl­ko dla­te­go, że le­piej wy­ko­rzy­sta­my kar­tę, le­piej li­czy­my praw­do­po­do­bień­stwo, ma­my więk­sze umie­jęt­no­ści sza­co­wa­nia ry­zy­ka, ale przede wszyst­kim dla­te­go, że ma­my lep­sze zdol­no­ści wy­czu­cia po za­cho­wa­niu kar­ty prze­ciw­ni­ka oraz ma­my lep­sze umie­jęt­no­ści zmy­le­nia prze­ciw­ni­ka na­szym za­cho­wa­niem.

Sztucz­na in­te­li­gen­cja gra w kar­ty

  Dla­te­go, pó­ki sztucz­na in­te­li­gen­cja nie ma cia­ła, nie ma wy­ra­zu twa­rzy, nie mo­że ge­sty­ku­lo­wać, nie ma tem­bru gło­su, nie mo­że po­ka­zać emo­cji mo­wą cia­ła, to gra­nie z nią w po­ke­ra ma sens tyl­ko ja­ko gra opie­ra­ją­ca się na sta­ty­sty­ce i ra­chun­ku praw­do­po­do­bień­stwa wy­ma­ga­ją­cy­ch spraw­ne­go li­cze­nia. Dla­te­go już ogry­wa czło­wie­ka w du­żej licz­bie roz­dań. Nie­mniej to nie spra­wia ta­kie fraj­dy jak gra z ży­wym czło­wie­kiem, bo w isto­cie w po­ke­rze cho­dzi nie tyl­ko o kar­ty, ob­li­cze­nia i praw­do­po­do­bień­stwa, ale o psy­cho­lo­gicz­ne star­cie się z iden­tycz­ną pod wzglę­dem na­tu­ral­ne­go be­ha­wio­ry­zmu isto­tą.

  Po­ker ku­ry z li­sem nie ma sen­su. W po­ke­rze li­czy się zdol­no­ść do ble­fo­wa­nia, a tą ma­ją in­ną dra­pież­ni­ki, a in­ną ro­śli­no­żer­cy. Z ty­ch sa­my­ch po­wo­dów w wie­lu spor­ta­ch dzie­li się lu­dzi na ko­bie­ty i męż­czy­zn, bo współ­za­wod­nic­two ko­bie­ty z męż­czy­zną tra­ci sens ze wzglę­du na ich bio­lo­gicz­ne róż­ni­ce – w tym nie tyl­ko róż­ni­ce fi­zycz­ne, ale i psy­chicz­ne. A róż­ni­ce psy­chicz­ne mię­dzy czło­wie­kiem a sztucz­ną in­te­li­gen­cją są i bę­dą jesz­cze więk­sze. Dla­te­go sztucz­na in­te­li­gen­cja ni­gdy nie wy­eli­mi­nu­je spor­tu. Lu­dzie na­dal gra­ją w sza­chy, mi­mo że pro­gra­my sza­cho­we już cał­ko­wi­cie gro­mią naj­więk­szy­ch ar­cy­mi­strzów. Bo cie­ka­wiej je­st po­grać z czło­wie­kiem niż z ma­szy­ną.

Nie­le­gal­ne sy­gna­ły w bry­dżu

  Jed­nak­że to, że sztucz­na in­te­li­gen­cja nie mo­że da­wać sy­gna­łów po­przez mo­wę cia­ła, je­st ide­al­ną ce­chą do gra­nia w bry­dża, bo w nim za­ka­za­ne je­st da­wa­nie nie­le­gal­ny­ch sy­gna­łów part­ne­ro­wi, z któ­rym gra­my. W bry­żu waż­ne je­st to, by jak naj­le­piej wy­li­cy­to­wać i ro­ze­grać kon­trakt kar­ta­mi pa­ry, a za­tem klu­czo­we je­st to, by wy­kryć, co part­ner ma w kar­cie. W bry­dżu part­ne­rzy mó­wią so­bie, ja­kie ma­ją kar­ty i to je­st klu­czo­we w li­cy­ta­cji, bo im wię­cej so­bie prze­ka­żą in­for­ma­cji, tym bar­dziej opty­mal­ny kon­trakt wy­li­cy­tu­ją. No ale to nie mo­gą być do­wol­ne info­r­ma­cje. Nie mo­gę po pro­stu po­ka­zać part­ne­ro­wi kart – to je­st za­bro­nio­ne. Więc nie mo­gę da­wać żad­ny­ch sy­gna­łów te kar­ty po­ka­zu­ją­cy­ch. Je­dy­ny moż­li­wy, le­gal­ny, zgod­ny z za­sa­da­mi gry spo­sób, to wy­po­wia­da­nie bry­dżo­wy­ch od­zy­wek. Nie­mniej mo­gę je wy­po­wie­dzieć na wie­le spo­so­bów, a każ­dy z ty­ch spo­so­bów mo­że nie­ść do­dat­ko­we in­for­ma­cje. To w bry­dżu je­st za­bro­nio­ne. No ale mo­wa cia­ła czło­wie­ka je­st tak bo­ga­ta, tak wie­le ele­men­tów za­wie­ra, że nie da się wy­eli­mi­no­wać te­go, że przy jej po­mo­cy prze­ka­żę du­żo wię­cej in­for­ma­cji, niż prze­ka­zu­ję sa­mą tre­ścią wy­po­wie­dzi.

  Dla­te­go w bry­dżu spor­to­wym sto­su­je się za­słon­ki, tak by part­ne­rzy się nie wi­dzie­li. To na­dal ma­ło, bo nie­le­gal­ne sy­gna­ły moż­na na­wet prze­ka­zy­wać cza­sem na­my­słu przed od­zyw­ką. Dla­te­go mu­si być sę­dzia. Dla­te­go gra­cze mu­szą przed roz­da­niem za­de­kla­ro­wać ja­kim sys­te­mem li­cy­ta­cyj­nym gra­ją, a jak gra­ją ja­kimś wła­snym, nie­zna­nym, nie­stan­dar­do­wym, to mu­szą go wszyst­kim do­kład­nie wy­tłu­ma­czyć, tak by po­tem, po grze, sę­dzie i prze­ciw­ni­cy mo­gli prze­ana­li­zo­wać ca­łą grę, by móc ewen­tu­al­nie orzec, że by­ło du­że praw­do­po­do­bień­stwo, że gra­cze sto­so­wa­li nie­le­gal­ną sy­gna­li­za­cję. Sę­dzia nie ana­li­zu­je mo­wy cia­ła gra­czy, tem­bru gło­su i cza­su na­my­słu, ale prze­bieg li­cy­ta­cji i kon­wen­cję li­cy­ta­cyj­ną i na tej pod­sta­wie orze­ka, że na­stą­pi­ło nie­le­gal­ne prze­ka­za­nie in­for­ma­cji, bo na przy­kład w roz­gryw­ce na­stą­pi za­gra­nie świad­czą­ce o tym, że gra­cz coś wie­dział, a nie mó­gł te­go wie­dzieć.

Bry­dż to­wa­rzy­ski

  To wszyst­ko po­wo­du­je, że bry­dż to­wa­rzy­ski tra­ci sens. Bo prze­cież nie bę­dzie­my so­bie w do­mu na sto­le, na pla­ży, czy w knaj­pie, sta­wiać za­sło­nek, by się nie wi­dzieć, nie bę­dzie­my ana­li­zo­wać czy ktoś mo­wą cia­ła sto­su­je nie­le­gal­ne sy­gna­ły, a na­wet jak bę­dzie­my, to po­trze­bu­je­my i tak sę­dzie­go, by nie do­szło do kłót­ni. A prze­cież chce­my so­bie po­grać dla re­lak­su, a nie kłó­cić się.

  Mo­że­my w bry­dżu pró­bo­wać sto­so­wać psy­cho­lo­gicz­ne tech­ni­ki po­ke­ro­we po­le­ga­ją­ce na ble­fo­wa­niu, ale to nie mo­że być ble­fo­wa­nie wy­ra­zem twa­rzy, bo ta­kie coś za­wsze moż­na uznać za nie­le­gal­ny sy­gnał. Dla­te­go kom­plet­nie nie ma sen­su grać w bry­dża to­wa­rzy­skie­go na pie­nią­dze, bo wte­dy je­st więk­sza po­ku­sa, by umó­wić się co do prze­ka­zy­wa­nia so­bie nie­le­gal­ny­ch sy­gna­łów. A na­wet je­śli sa­mi bę­dzie­my kry­sta­licz­nie uczci­wi, to ni­gdy nie bę­dzie­my mieć pew­no­ści, że ta­cy są na­si prze­ciw­ni­cy. Gdy prze­gra­my du­żo pie­nię­dzy, to na­wet je­śli im bez­gra­nicz­nie ufa­my, to za­wsze mo­że to spo­wo­do­wać po­ja­wie­nie się cie­nia po­dej­rzeń, że wy­gra­li, bo so­bie nie­le­gal­nie prze­ka­zy­wa­li sy­gna­ły, a to je­st to­wa­rzy­sko za­wsze złe. Gra­my prze­cież dla roz­ryw­ki, by się z prze­ciw­ni­ka­mi lu­bić, do­brze czuć, a nie się skłó­cać.

  Bry­dż to­wa­rzy­ski je­st kom­plet­nie bez sen­su na­wet dla lu­dzi, któ­rzy nie ro­zu­mie­ją ty­ch aspek­tów, któ­re wy­żej wy­ja­śni­łem, któ­rzy przy­szli po­ga­dać i po­do­kła­dać kar­ty, a ele­ment współ­za­wod­nic­twa ich nie ob­cho­dzi. Je­śli w grę nie da się grać na pie­nią­dze, to gra­nie bez pie­nię­dzy też tra­ci sens. Bo je­śli bar­dzo ła­two je­st oszu­ki­wać, tak, by to by­ło w prak­ty­ce nie do wy­kry­cia, nie do roz­są­dze­nia bez sę­dzie­go, to bar­dzo ła­two je­st oskar­żyć o oszu­stwo i się nie da z te­go wy­bro­nić. Wszel­kie gry, w któ­ry­ch oszu­stwa są nie do wy­kry­cia, a oskar­że­nia o oszu­stwa nie do obro­ny, są bez sen­su.

  Bry­dż to­wa­rzy­ski ma sens tyl­ko ja­ko tre­ning do bry­dża spor­to­we­go, ta­ki, że go­dzi­my się na ga­da­nie w trak­cie i na­wet go­dzi­my się na nie­le­gal­ne sy­gna­ły, czy na­wet po­ka­zy­wa­nie so­bie kart, po to, by pre­cy­zyj­nie teo­re­tycz­nie roz­k­mi­nić każ­de roz­da­nie. Jed­nak­że nie ma kom­plet­nie sen­su grać to­wa­rzy­sko na po­waż­nie, a już na pew­no nie ma bez sen­su grać na pie­nią­dze, bo to moż­na tyl­ko i wy­łącz­nie ro­bić po to, by skro­ić fra­je­rów. To wy­ni­ka z isto­ty za­sad bry­dża, z je­go klu­czo­we­go sen­su, ja­kim je­st gra­nie w pa­ra­ch, a nie je­st ja­kimś efek­tem ubocz­nym, któ­ry moż­na pró­bo­wać wy­eli­mi­no­wać ja­ki­miś do­dat­ko­wy­mi za­sa­da­mi.

Wy­czu­wa­nie kar­ty po za­cho­wa­niu

  Je­śli wy­czu­wa­my prze­ciw­ni­ków po ja­kimś spe­cy­ficz­nym za­cho­wa­niu, wy­ra­zie twa­rzy, ru­cha­ch rąk, tem­brze gło­su i to się spraw­dza, po tym po­zna­je­my ich kar­ty, to za­wsze mo­że­my po­dej­rze­wać, że wy­czu­wa­my nie­le­gal­ny sy­gnał, na­wet je­śli tak nie je­st. To cał­ko­wi­cie pod­wa­ża sens tej gry. I nie ma zna­cze­nia, że za­gra­my na­wet z dzieć­mi, któ­re są za głu­pie, by w ogó­le wy­my­ślić sy­gna­li­za­cję, bo za­wsze te­mu dziec­ku mo­że ktoś po­wie­dzieć, że do­ro­sły sto­su­je nie­le­gal­ne sy­gna­ły i po­my­śli o nim jak o oszu­ście, co pod­wa­ża wszel­ką to­wa­rzy­sko­ść.

Gry to­wa­rzy­skie

  Gry to­wa­rzy­skie, to są RPG czy in­ne plan­szów­ki, gdzie li­czy się opo­wie­ść, wy­obraź­nia i za­ba­wa. W gra­ch to­wa­rzy­ski­ch wła­śnie mo­wa cia­ła, wy­obraź­nia i wszel­kie nie­wer­bal­ne sy­gna­ły są naj­cie­kaw­sze. Nie mo­że być tak, że im ktoś bar­dziej się emo­cjo­nu­je, ge­sty­ku­lu­je, na­śla­du­je gło­sem in­ny­ch, ba­wi się, tym je­st bar­dziej po­dej­rza­ny ja­ko oszu­st, bo być mo­że prze­ka­zu­je nie­le­gal­ne sy­gna­ły.

Roz­mo­wy w trak­cie gry

  Gry to­wa­rzy­skie to nie tyl­ko współ­za­wod­nic­two, za­ba­wa, roz­wią­zy­wa­nia za­dań, cie­ka­wa za­gad­ka czy wy­obraź­nia, ale to też, a cza­sem przede wszyst­kim, pre­tek­st do spo­tka­nia się i po­ga­da­nia. Gra, w któ­rej każ­de sło­wo mo­że spra­wić po­dej­rze­nie o nie­le­gal­ny sy­gnał, po­wo­du­je, że sa­mi się ogra­ni­cza­my w roz­mo­wa­ch. W bry­dżu czę­sto je­st tak, że gra­cz sku­pio­ny na my­śle­niu, bo mu za­le­ży na wy­gra­niu, uci­sza in­ny­ch, by nie ga­da­li, nie prze­szka­dza­li, a jak go nie słu­cha­ją, to wpro­st po­wo­łu­je się na za­sa­dy gry za­bra­nia­ją­ce nie­le­gal­ny­ch sy­gna­łów — i kłót­nia go­to­wa. A to bez sen­su — jak chce­my po­ga­dać, to po­win­ni­śmy to ro­bić, bo po to się spo­ty­ka­my z in­ny­mi. My­śleć to mo­że­my w po­je­dyn­kę, a gdy się z in­ny­mi spo­ty­ka­my, to po to, by ga­dać.

Be­telek

  Dla­te­go wy­my­śli­łem grę w be­tla. W nim nie ma par, któ­re mu­szą so­bie prze­ka­zy­wać ja­kie­kol­wiek sy­gna­ły. Ma­my trzech in­dy­wi­du­al­ny­ch gra­czy i każ­dy gra na wła­sne kon­to. Tak to ob­my­śli­łem, by w ogó­le zmi­ni­ma­li­zo­wać wszel­ką nie­le­gal­no­ść — za­sa­dy gry są ta­kie, że bar­dzo ła­two je­st każ­de­mu spraw­dzić i skon­tro­lo­wać czy in­ni się do ni­ch sto­su­ją.

  W be­tlu moż­na so­bie po­ka­zy­wać kar­ty, bo moż­na tym po­ka­zy­wa­niem han­dlo­wać. Więc przed po­ka­zy­wa­niem nie strze­gą mnie za­sa­dy, ale in­te­res. To, że moż­na wszel­ki­mi od­zyw­ka­mi, za­gra­nia­mi czy kar­ta­mi han­dlo­wać po­wo­du­je, że moż­na, a na­wet na­le­ży, du­żo ga­dać, bo to je­st za­wsze ele­ment han­dlo­wy­ch tar­gów. Wszel­kie hi­sto­rie, ja­kie opo­wia­da­my w trak­cie gry, moż­na uznać za jej ele­ment, bo mo­że­my ro­bić to po to, by szu­kać chwi­lo­wy­ch so­jusz­ni­ków.

  Po­nie­waż są trzy oso­by, to ni­gdy nie utrwa­li się sta­ły so­ju­sz. Mo­że być tak, że jak ktoś bar­dzo wy­prze­dzi in­ny­ch w punk­ta­cji, to oni za­wrą ko­ali­cję, bę­dą so­bie za­wsze po­ka­zy­wać kar­ty, a je­mu nie i go za­wsze do­go­nią. Nie­mniej, gdy się zrów­na­ją, to so­ju­sz stra­ci sens i się mo­że od­wró­cić. Dla­te­go w be­tla mo­gą grać sła­bi gra­cze z do­bry­mi i mieć na­dal szan­se. Wy­gra nie ten, kto naj­le­piej po­zna za­sa­dy i po­tra­fi lo­gicz­nie my­śleć, ale ten, kto od­po­wied­nio ma­ni­pu­lu­je so­ju­sza­mi.

  Do­dat­ko­wo be­telek je­st tak po­my­śla­ny, że z każ­dą kar­tą, czy to ni­ską, czy wy­so­ką, moż­na coś za­li­cy­to­wać i wy­grać kon­trakt. Nie wy­eli­mi­no­wa­łem cał­ko­wi­cie lo­so­wo­ści, tak jak to ro­bi bry­dż spor­to­wy, ale ją zmi­ni­ma­li­zo­wa­łem do gra­nic moż­li­wo­ści. Be­telek to gra umie­jęt­no­ści, ale nie tyl­ko lo­gicz­ny­ch, ma­te­ma­tycz­ny­ch czy sta­ty­stycz­ny­ch jak bry­dż, nie tyl­ko psy­cho­lo­gicz­na jak po­ker, ale też gra han­dlo­wa i przy­go­do­wa jak RPG i na mak­sa to­wa­rzy­ska. Tu opi­sa­łem wszyst­kie za­sa­dy: Betelek

  A tu tabelka z punktacją do betla:

image

Grzegorz GPS Świderski
t.me/KanalBlogeraGPS

PS. Notki powiązane:

------------------------------

USA to wariat z brzytwą <- poprzednia notka

na­stęp­na not­ka -> Co to jest kontrola nad sztuczną inteligencją?

------------------------------

Ta­gi: gps65, brydż, betelek, gry towarzyskie

GPS
O mnie GPS

Blo­ger, że­gla­rz, informatyk, trajk­ka­rz, sar­ma­to­li­ber­ta­ria­nin, fu­tu­ry­sta. My­ślę, po­le­mi­zu­ję, ar­gu­men­tu­ję, po­li­ty­ku­ję, fi­lo­zo­fu­ję.

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie