Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1838 notek
2347k odsłon
  1229   0

Prawdziwi Polacy - czyli o psuciu słów

Motto: "Naprawę państwa trzeba zacząć od naprawy pojęć"

Konfucjusz.

Telewizyjna propaganda polityczna psuje słowa. „Polityczna poprawność” to zasady zakazujące używać wielu słów. Jak słowo zostanie zepsute, to już nie można go użyć w prawidłowym znaczeniu. To psucie głównie opiera się o technikę „epitetyzacji”.

O psucie głównie opiera się o technikę „epitetyzacji”.

Polityka to głównie walka na słowa. Tradycyjnie taką walkę nazywa się dyplomacją. Starożytni Grecy nazywali to retoryką. To była i jest sztuka szlachetna.

Współcześnie, w obecnej oligarchicznej, totalitarnej, medialnej demokracji, która opanowała naszą cywilizację, walka na słowa to propaganda, zwana ostatnio narracją (bo słowo „propaganda” zostało popsute). Propaganda psuje słowa, „epitetyzuje” je, czyli uznaje słowa, które mają jakieś konkretne znaczenie, za epitety. Propaganda ta czyni wiele słów zakazanymi, niepoprawnymi, złymi, szkodliwymi.

Wystarczy jak wróg polityczny użyje zepsutego zwrotu, to już po nim – telewizja go zniszczy. Treść przestaje mieć znaczenie, sensu nikt nie analizuje – liczy się tylko forma użycia politycznie niepoprawnego słowa.

W starożytności była retoryka, dziś jest pijar – czyli sztuka psucia słów, sztuka czynienia słów złymi, sztuka propagowania w telewizji pewnych słów jako niestosownych. To nie jest sztuka szlachetna.

Jakiś czas temu mogliśmy obserwować ilustrację destrukcyjnego wpływu propagandy politycznej, którą głównie operuje telewizja. Rozpętał się dyskurs publiczny potępiający Jarosława Kaczyńskiego za to, że użył zwrotu: „prawdziwi Polacy”.

Nie ma znaczenia, że naprawdę tego zwrotu nie użył, ale powiedział: „chcemy być wolnymi Polakami”. Telewizja po prostu kłamie. W telewizji to normalka. Istotne jest to, że jest powszechnie potępiany za zwrot: „prawdziwy Polak”. Tego zwrotu nie wolno używać! To jest zwrot niepoprawny politycznie. Kto go użyje ten faszysta. Ale nie wolno mówić „faszysta” – bo to epitet. To znaczy wolno mówić, że prawdziwy Polak to faszysta, ale tylko w tym kontekście – w innych, słowa „faszysta” używać nie wolno.

Wszyscy dobrze znamy słynne Prawo Godwina (a jak ktoś nie zna, to sobie w Wikipedii znajdzie), które opisuje chwyt erystyczny: "argumentum ad hitlerum" jako ostateczny. Tak rzeczywiście często jest, że w dyskusjach używa się takiego nieuczciwego chwytu, którego Schopenhauer jeszcze nie znał.

Ale buduje się na tym drugie, równie nieuczciwe piętro - że niby każde użycie słowa kluczowego "faszyzm" czy "nazizm", to nieuczciwy chwyt - w ten sposób nigdy nie można tych słów użyć, bo zawsze zostanie się w dyskusji posądzonym o używanie epitetów i nieuczciwych chwytów. Tak psuje się słowa. A przecież nazizm i faszyzm coś znaczą!

Gdy nam już wszystkie słowa propaganda zepsuje, to się w ogóle nie dogadamy. Jeśli będziemy uznawać słowa typu : "prawicowiec", "lewicowiec", "faszysta", "nazista", "socjalista", "prawdziwy Polak", "Żyd", "Mason", "teoria spiskowa" itd...za epitety, jeśli będziemy deprecjonowali używanie tego typu zwrotów, to zawsze będziemy manipulowani przez polityczną propagandę, która nie dopuści do dyskusji - a skutkiem tego będzie psucie państwa, czynienie go totalitarnym, zaborczym, które odbierze nam już całkiem wolność i własność.

Efektem takiego psucia słów jest to, że gdy się użyje w dyskusji zwrotu, który telewizja rozpropagowała jako zły, to większość oponentów zindoktrynowanych taką propagandą dostaje zaćmienia, zacina się, zatyka uszy, zakrywa oczy i przestaje dyskutować. Gdy to przeczyta w artykule, to przestaje czytać. Gdy się chce dyskutować, trzeba unikać zepsutych propagandowo słów. Ale to idzie dalej – w ogóle pewne tematy są zakazane. A czasem w ogóle zakazane jest słowo „polityka” i wszelkie tematy polityczne. Najbardziej poprawna politycznie poprawność to unikanie dyskusji politycznych!

Skutkiem tego jest to, że ludzie nie chcą o polityce rozmawiać. A jak nawet coś tam o polityce powiedzą, coś usłyszą, to unikają jak ognia dyskusji o faszyzmie, nazizmie i prawdziwych Polakach, bo to też faszyści. W ten sposób wychowuje się motłoch, który jest łatwy do manipulowania, który tylko ogląda telewizję i wie o polityce tyle ile mu w telewizji powiedzą. Nie dyskutuje, nie docieka, nie myśli, nie uczy się, nie politykuje. Nie zauważa się, że rządzą nami naziści.

Ja jestem za swobodną dyskusją, w której używa się wszelkich możliwych słów zgodnie z ich znaczeniem – albo nawet niezgodnie z powszechnie uznanym znaczeniem, ale jakoś zdefiniowanym na własne potrzeby. Gdy coś wykazuje podobieństwa do działań bolszewików, nazywam to bolszewickim, a gdy przypomina ustrój III Rzeszy, to nazwę to nazistowskim. Gdy jakiś Polak jest Polakiem typowym, jest archetypem Polaka, to go nazwę Polakiem prawdziwym.

Prawdziwy Polak to endek lub piłsudczyk. Albo katolik. Albo człowiek, dla którego język polski jest językiem ojczystym, czyli pierwszym, którego się nauczył. Może to każdy różnie rozumieć, może rozumieć błędnie. Ale uznanie tego określenia za jakieś deprecjonujące tego, kto go użyje, jest destrukcyjnym niszczeniem języka, jest działalnością szkodliwą, działalnością, która prowadzi do likwidowania dyskusji, prowadzi do psucia dyskursu publicznego.

Telewizja w Polsce powstała za PRL-u. W tym czasie wychowała propagandystów, którzy po prostu kłamali, oszukiwali, manipulowali – wszystko po to, by utrzymać w Polsce obcy, destrukcyjny ustrój polityczny. I to się nie zmieniło do dzisiaj. Telewizja nie tylko kłamie, telewizja psuje język.

 

Grzegorz GPS Świderski

Lubię to! Skomentuj48 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale