Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1838 notek
2347k odsłon
  831   0

Bezrobocie

Jak to się stało, że wśród ludów pierwotnych nie było bezrobocia, a wynalezienie koła, ognia, maszyny parowej, elektrowni atomowej oraz telewizji wywołało bezrobocie?

Napisałem kiedyś, że: Bezrobocie nie istnieje!, ale okazuje się, że nie miałem racji, okazuje się, że psychologowie opracowali teorie tego co ja uznaje za nie istniejące: „Psychologiczne teorie bezrobocia”. Proponuję rozważyć te teorie:

„Czas pozostawania bez pracy to istotny wyznacznik różnic w sposobie reagowania na bezrobocie. Wielu badaczy twierdzi, że istnieją cztery etapy bezrobocia: szoku, pseudooptymizmu, pesymizmu i fatalizmu.

1. Zazwyczaj informacja o utracie pracy powoduje wstrząs psychiczny. Człowiek zastanawia się, dlaczego to właśnie jego spotkało? Reaguje złością i agresją. Szok jest reakcją oszołomienia, zagubienia, często związany z lękiem, odrętwieniem i niedowierzaniem. Faza szoku trwa do trzech miesięcy."

Wyobraźmy sobie takiego człowieka, tego naszego przodka, po którym odziedziczyliśmy nasze zachowania: idziemy, idziemy, aż tu nagle nie ma jagód, nie ma grzybów, nie ma królików, zajęcy i mamutów. Nie ma co jeść! Pustynia! Bezrobocie! Dlaczego mnie to spotkało? Gdzie te lasy z poziomkami? Gdzie te grzyby, gdzie te sarny, dlaczego to wszystko znikło, a tu sam piach, którego się nie da jeść! Szok, agresja! Może zjem żonę albo dzieci? Albo się położę, odrętwieję, a oni mnie zjedzą? Co robić? Trzy miesiące się błąkam po pustyni i nie wiem gdzie iść.

"2. Po około trzech miesiącach bezrobotny wchodzi w fazę pseudooptymizmu. Dostrzega pozytywne strony bezrobocia (mogę się nareszcie wyspać, mogę poświęcić czas swoim zainteresowaniom), które są dla niego jak czas urlopu. Jest to jednak iluzoryczne wrażenie, ponieważ urlop nie skutkuje trwałym zerwaniem kontaktów ze swoim środowiskiem zawodowym, jak jest to w przypadku bezrobocia. Bezrobotny szybko uświadamia sobie, że jest pozbawiony wielu ważnych gratyfikacji emocjonalnych, społecznych i ekonomicznych, które są skutkiem zerwania owych więzi."

Ale może nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło? Nie ma jagód, nie ma zajęcy, sarny zniknęły, ale jest piach, jest ciepło, mam dużo czasu, mogę się wyspać, popatrzeć w niebo, pogadać z żoną, oderwać się od tych głupich kolegów, których interesuje tylko ten głupi mamut, którego wypatrują, a który już chyba wyginął, bo go nie widać. Ale może oni są interesujący, a może jeden z nich mówił mi ostatnio coś ciekawego, ale zapomniałem co, bo się bardziej skupiałem na odgłosach mamuta, którego nie ma? Może z nimi powinienem więcej gadać o sztuce, a nie ciągle o tych mamutach? Może narysujmy te mamuty na ścianie jaskini, jak i tak już ich nie ma i nie ma co jeść?

"3. Po okresie około pół roku poczucie zagrożenia wzrasta, gdy nie udaje się znaleźć pracy. Pojawia się wtedy poczucie bezradności oraz troska o przyszłość swoją i rodziny."

Po pół roku od niewidzenia jakiegokolwiek mamuta, królika, jagód, czy choćby zdechłego szczura zaczynam czuć głód i jem piach. Poczucie zagrożenia rośnie. Co będzie z rodziną na tej pustyni? Nie ma nawet drzew, z których można by jeść korę, nie ma trawy, kompletne bezrobocie! To bardzo skomplikowany przypadek psychologiczny, pewnie kiedyś w przyszłości ludzie to rozpracują. Jak to się stało, że żyłem w lesie, na stepie, w puszczy, aż tu nagle wszystko znikło i zrobiła się pustynia, a zatem zapanowało bezrobocie. Żeby choćby jakaś mała oaza, to by bezrobocie się skończyło, a tu nic, totalna pustynia i nie ma co robić! To straszne zagrożenie. To już lepiej by mnie tygrys szablozębny zjadł.

"W przedłużającym się okresie bezrobocia człowieka ogarnia beznadziejność i apatia. Wiele osób przestaje poszukiwać pracy. I tu pojawia się cały syndrom bezrobocia, często dehumanizacja i depersonalizacja, zaburzenia psychiczne i psychosomatyczne. Wszystko zależy od subiektywnego zaangażowania w dotychczasową pracę."

Po kilku latach przebywania na tej pustyni popadam w apatię, czuję, że życie nie ma sensu, już nie szukam mamutów, nie wypatruje jagód, nie interesuje mnie trawa i kora z drzew, popadam w chorobę psychiczną.


Duchy <- poprzednia notka
następna notka -> Liberaliści to ubecy

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale