Jednak czy to jest dowód na to, że AI nie nadaje się do tworzenia muzyki? Nie. To dowód na to, że AI weszła do świata, w którym dominuje algorytmiczny jazgot, trywializacja, przesycenie bodźcami, brak selekcji jakościowej. To nie technologia jest winna — to środowisko, w które ją wrzucono. Człowiek każe AI tworzyć chłam, to ona to robi, a prymitywny przedejajowy algorytm to ocenia po liczbie lajków i klików, i to promuje.
W reakcji na to otworzyłem nowy kanał na YouTube "GPS & Przyjaciele - Piosenki Autorskie". Będę na nim przedstawiać piosenki napisane przeze mnie i moich kolegów. Nie jestem poetą, nie jestem kompozytorem, ale wierszyki sklecić potrafię, na gitarze umiem grać. Dzięki AI mogę te moje amatorskie pasje bardzo wzbogacić o fajne aranżacje.
My, żeglarze, prawie zawsze śpiewamy przy ogniskach. Zawsze się znajdzie ktoś z gitarą. To są głównie szanty. Szanty to tradycyjne pieśni pracy śpiewane przez żeglarzy i marynarzy, by zachować rytm stawiania żagli czy wyciągania kotwicy. Jednak szanty to też polski fenomen. Polska jest królową szant! Nowych, autorskich szant najwięcej na świecie powstaje w Polsce!!! I mamy najwięcej zespołów szantowych! „Gdzie ta keja” Poręby to przebój wszechczasów! Dlaczego nie jesteśmy z tego dumni, nie rozwijamy tego komercyjnie w mainstreamie, nie eksportujemy tego na cały świat?
Polska jest jednocześnie królestwem disco-polo i nieformalnym centrum współczesnych szant. Kompleksy elit sprawiają, że eksportujemy popowe kalki, a nie to, co mamy unikatowego. Jeżeli odważymy się przyznać, że masowa radość jest tak samo wartościowa jak art-rockowa ambicja, to szantymeni z Mazowsze mogą spokojnie rywalizować na europejskich playlistach.
Dlatego napisałem szantę wiślaną. To pieśń autentyczna, napisana na prawdziwym rejsie. Ja ostatnio dużo pływam po Wiśle i uzupełniam braki — mamy wiele szant mazurski, a rzecznych prawie w ogóle. A rzeczna żegluga to zupełnie inny świat: mniej romantyczny, bardziej pierwotny, fizyczny, bliski naturze, z własnym rytmem i własną mitologią. Rzeka jest trudniejsza do pływania niż jeziora, więc na niej pływają głównie twardziele.
Na morzach i oceanach mamy wiatr, który daje darmowy napęd, ale rzeka jeszcze dodatkowo płaci żeglarzom prądem. To moja piosenka jest o darach natury, które czerpiemy z Wisły. Napisałem tę szantę, gdy żeglowaliśmy moim jachtem „Koliber” z Warszawy do Gdańska. Z tą beczką to trochę morskie opowieści, ale oparte na wydarzeniu autentycznym, bo raz z nurtem Wisły dopłynęła do nas nieotwarta puszka z piwem...
Bardzo proszę czytelników o ocenę! Co wolicie: gejowskie kutasy czy wiślaną szantę? Jeśli to drugie, to zróbcie tak, by to mój kanał miał milion wyświetleń, a nie „Kutas Records”.
__________________
Pieniądz, państwo i mit wspólnej miary <- poprzednia notka
następna notka -> Sztuka konceptualna to pralnia brudnych pieniędzy!
__________________
Tagi: gps65, muzyka, szanty, shanties, AI, YouTube


Komentarze
Pokaż komentarze (7)