Kobieta zamiast być panią domu stała się służącą korporacji i szefa — najczęściej mężczyzny, bardziej toksycznego niż własny mąż. To nie wolność, to większe zniewolenie.
Kobiety mają inną naturę niż mężczyźni. Potrzebują relacji, wchodzą w zależności. Dawniej było to zakorzenione w rodzinie, dziś w biurach i strukturach, które nie dają im spełnienia. Efektem jest fala depresji i boom na poradniki psychologiczne.
Feminizm okazał się wygodny dla mężczyzn. Dzięki niemu nie ma już presji kulturowej, by zakładać rodziny. Wystarczy kupić towarzystwo — kobiety odpłatnie, dzieci niepotrzebne.
A kobiety? Bez ciąży nie budzi się instynkt macierzyński. Antykoncepcja pozwala korzystać z instynktu seksualnego bez jego naturalnego skutku — dzieci. Natura została odcięta, a kultura, która powinna to zrównoważyć, została zniszczona.
Nie twierdzę, że ludy prymitywne, które nie znają antykoncepcji, są jakoś lepsze, chodzi o to, że cywilizacja musi zastępować to, co odbiera naturze. Europa miała to rozwiązane: obok antykoncepcji była presja kulturowa na zakładanie monogamicznej rodziny i posiadanie dzieci.
Antykoncepcja oderwała seks od dzieci, feminizm oderwał kobiety od macierzyństwa. Razem tworzą mieszankę skutkującą implozją demograficzną.
__________________
Czy AI naśladuje ludzki mózg? <- poprzednia notka </p>
następna notka ->
__________________
Tagi: GPS65, demografia, feminizm


Komentarze
Pokaż komentarze (4)